Po wczorajszych podwyżkach, jakich dokonały dwa największe polskie koncerny naftowe, za litr bezołowiowej 95 w hurcie w Orlenie zapłacić trzeba 5,2 zł, a w Lotosie – 5,17 zł. Diesel jest niewiele tańszy i kosztuje odpowiednio 5,17 zł i 5,15 zł. Oznacza to, że lada chwila ceny paliw na samych stacjach mogą przekroczyć poziom 5,5 zł za litr.

Same koncerny tłumaczą podwyżkę jak zwykle – wysokimi cenami ropy oraz niekorzystnym kursem złotówki w stosunku do dolara. Ale zdaniem Polskiej Izby Paliw Płynnych w obecnej sytuacji taka argumentacja jest nieprawdziwa. Eksperci izby zwracają uwagę, że ropa naftowa staniała wczoraj i za jej baryłkę zapłacić trzeba znowu poniżej 110 dolarów, natomiast amerykańska waluta tylko od początku października staniała o 6 proc.