Podczas gdy Unia Europejska rozważa zmiany w prawie chroniącym własność intelektualną, Amerykanie wręcz twierdzą, że należy znacznie podwyższyć kwoty odszkodowania, bo tylko one mogą powstrzymać proceder piractwa. Niedostateczne kary są zachętą dla piratów – twierdzi Warren Weertman, menedżer ds. prawnych w Business Software Alliance, ugrupowaniu skupiającym m.in. Microsoft, Adobe, Apple i Siemensa – relacjonuje agencja Bloomberg.

W Europie około 35 proc. programów zainstalowanych w komputerach osobistych to nagrania pirackie, wobec 20 proc. w USA – wynika z opracowań grupy BSA i firmy badawczej IDC. Ta różnica jest skutkiem odmiennego zagrożenia dla osób dopuszczających się nielegalnego kopiowania programów – uważa Ben Allgrove, partner firmy prawniczej Baker & McKenzie w Londynie.

„W większości krajów UE nie ma ustawowo określonej wysokości odszkodowania a właściciel praw intelektualnych musi dowieść poniesionej straty. Miedzy grzywnami w USA i  na wielu innych rynkach istnieje materialna różnica” – podkreśla Allgrove.

W zeszłym roku Francja straciła na pirackich oprogramowaniach 2,6 mld dolarów, Niemcy – 2,1 mld dolarów, Włochy – 1,9 mld dolarów i Wielka Brytania 1,8 mld dolarów. Wspomniane cztery kraje znajdują się pierwszej dziesiątce państw świata dotkniętych plagą piractwa komputerowego. Ale w Unii najwięcej pirackich programów, 65 proc. z ogółu użytkowanych, znajduje się w Bułgarii, najmniej – 20 proc. – w Luksemburgu.

W Niemczech nie ma ustawowo określonej wysokości kary za piractwo, jej rozmiar zależy od decyzji sądu. Dotychczas rekordową grzywnę w kwocie 1,5 mln euro orzeczono tylko w jednym przypadku. W Wielkiej Brytamii maksymalna grzywna w sprawach kryminalnych wynosi 10 tys. funtów. Tymczasem w USA w przypadku umyślnego naruszenia prawa maksymalna kara za jedno przestępstwo sięga 150 tys. dolarów.