Zdaniem Romana Górnego, prezesa Herbapolu-Lublin, oferta herbat firmy Bio-Active doskonale uzupełni portfolio produktów Herbapolu-Lublin, szczególnie w segmencie herbat smakowych. Strony nie zdradzają wartości transakcji.

Marka Bio-Active – doskonale znana w całej Polsce – ma pozostać na rynku, a Hebapol-Lublin deklaruje współpracę z Jarosławem Kosińskim, dotychczasowym właścicielem Bio-Actvie.

Rynek herbat – wart 1,4 mld zł – czeka konsolidacja, bo praktycznie stanął w miejscu. Według danych firmy badawczej Euromonitor International w ubiegłym roku kupiliśmy 39,8 mln kg herbaty, a tegoroczna prognoza to 40 mln kg, czyli prawie tyle samo. To jednak i tak optymistyczny szacunek, bo według danych AC Nielsen sprzedaż herbat spada.

Herbapol-Lublin ma mocną pozycję na tym rynku, dlatego może grać główną rolę w fuzjach i przejęciach. – W segmencie herbat ziołowych, naszej specjalizacji, jesteśmy liderem. Należy do nas 17,3 proc. rynku – mówi „DGP” Jacek Sim, rzecznik prasowy Herbapolu-Lublin.

Na przejęciu Bio-Active plany lubelskiego Herbapolu jednak się nie kończą. Na jej celowniku znalazły się Warszawskie Zakłady Zielarskie Herbapol w Pruszkowie. Herbapol-Lublin jest jedynym graczem, który złożył ofertę prywatyzacyjną, zbliżoną do 35 mln zł oczekiwanych przez wojewodę mazowieckiego, sprawującego nad pruszkowskim Herbapolem nadzór właścicielski.

– Projekt aktu sprzedaży jest gotowy, niemniej w ramach procedury prywatyzacyjnej musimy poczekać na ostatnie wyjaśnienia. Chcielibyśmy sfinalizować transakcję najpóźniej do końca roku – mówi „DGP” Ivetta Biały, rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że decyzja może zapaść dużo szybciej, nawet w październiku.

Akwizycja to niejedyny sposób na podbój rynku. Lubelski gracz zapowiada rynkowe nowości, na wzór wprowadzonego pod koniec 2009 roku napoju energetycznego Green Up.