Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie doprowadziłoby do ujednolicenia przepisów podatkowych, a tym samym znacząco ułatwiło działalność przedsiębiorcom.

Z danych Banku Światowego wynika, że przeciętna Polska firma poświęca aż 325 godzin rocznie na same czynności związane z płatnościami podatków – to 40 ośmiogodzinnych dni roboczych. To efekt rozdmuchanej do granic absurdu biurokracji, a także niespójnego i skomplikowanego prawa podatkowego.

W sytuacji gdy firma nie wie, jak zinterpretować dany przepis, powinna zapytać o to specjalistę. Problem w tym, że często nawet profesjonalni doradcy podatkowi czy księgowi też gubią się w matni paragrafów. Wtedy nie chcąc narazić się na konflikt z fiskusem, występują do niego o interpretację przepisów.

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w 2010 r. izby skarbowe wydały 31 tys. interpretacji. Uprawnione do tego są izby skarbowe w Warszawie, Poznaniu, Katowicach, Bydgoszczy i Łodzi.

– Tyle że mogą one wydawać sprzeczne ze sobą interpretacje. Przedsiębiorca, który przenosi siedzibę np. z Warszawy do Poznania, musi liczyć się z tym, że ten sam przepis fiskus w Wielkopolsce rozumie zupełnie inaczej niż fiskus w stolicy – komentuje Agata Szymborska-Sutton, analityk z Tax Care.

Co gorsza, nawet samo MF jest niekonsekwentne w interpretacjach. 20 grudnia 2010 r. resort uznał, że zwrot kosztów, jakie poniósł pracownik w związku z zakupem okularów korekcyjnych, nie upoważnia go do skorzystania ze zwolnienia w podatku dochodowym. Pracodawca jest więc zobowiązany doliczyć zwróconą pracownikowi kwotę do jego przychodów i odprowadzić od niej podatek. Interpretacja ta jest dostępna w bazie Ministerstwa Finansów.

Tymczasem dosłownie po kilku tygodniach resort zaprezentował zgoła odmienne stanowisko – wydając interpretację w podobnej sprawie, uznał, że zwrot wydatków pracownikowi w związku z zakupem okularów korekcyjnych upoważnia pracownika do zwolnienia w PIT.

Wszystko to sprawia, że firmy tracą czas na pisanie wniosków do urzędów skarbowych, a sam fiskus na pisanie coraz to nowych interpretacji. Wszystko może zmienić się jak w kalejdoskopie, a zapłaci za to – jak zwykle – przedsiębiorca.

System ten można jednak usprawnić z korzyścią dla wszystkich stron. – Gdy interpretacji w podobnych sprawach jest dużo, minister finansów powinien wydawać wiążącą dla wszystkich izb skarbowych interpretację ogólną. Dzięki temu podatnicy nie musieliby występować każdorazowo z wnioskiem o wydanie własnej – radzi Joanna Szlęzak-Matusewicz, kierownik Zespołu Analiz Podatkowych w Tax Care. Dodaje, że tylko taka zmiana może realnie wpłynąć na ujednolicenie przepisów podatkowych, a tym samym ograniczyć biurokrację.