Lukier plastyczny jest miękki i gładki niczym plastelina. Może być niemal w każdym kolorze: zielony jak trawa na boisku czy choinka, niebieski jak ocean, żółty jak wyspa pośrodku tego oceanu, różowy niczym sukienka księżniczki, elegancki ecru albo brązowy udający czekoladę. Można go ugniatać i lepić z niego dowolne figury. By udekorować jeden tort, potrzeba co najmniej ćwierć kilo kolorowej masy, ale zdarza się, że nawet kilka kilogramów. Najpierw cienko rozwałkowanym lukrem obkłada się całe ciasto, a potem zaczyna się ozdabianie. Kwiaty, figurki, zwierzęta, owoce, samochodziki, postaci ludzkie – co tylko podpowie fantazja. W ten sposób ciasta, bo nie tylko torty, dekoruje się w Anglii już od XIX w. Stąd nazwa „torty w stylu angielskim”. U nas to nowość dostępna na zamówienie w niektórych cukierniach.

Młoda nauczycielka z Warszawy, która podczas wyjazdów do rodziny na Wyspach Brytyjskich nauczyła się tak ozdabiać ciasta, postanowiła ze swojego hobby uczynić sposób na życie. I to nie tylko swoje, bo jej firma zatrudnia dziś na stałe 11 osób i współpracuje z kilkoma nauczycielami cukiernictwa. Tortownia.pl to już spore przedsiębiorstwo: sklep internetowy, sklepik stacjonarny, kawiarnia i warsztaty ze zdobienia ciast. Wkrótce powstanie pracownia, tak by torty można było sprzedawać tym, którzy nie potrafią ich przygotować samodzielnie.

850 kg lukru

Agnieszka piecze ciasta od dzieciństwa. – Nawet z wycieczki do Czechosłowacji w podstawówce jako pamiątkę zabrałam formę do ciasta w kształcie serca – śmieje się właścicielka Tortowni. Z wyjazdów do rodziny w Anglii przywiozła pierwszą książkę kucharską z przepisami na torty („Wydałam na nią połowę kieszonkowego”) i zaczęła sama eksperymentować z takimi wypiekami. Potem za każdym razem, gdy była na Wyspach, kupowała potrzebne składniki, by wyczarowywać słodkie dzieła. Ale zamiast szkolić się z cukiernictwa, zdecydowała się na zupełnie inny kierunek kariery. Skończyła najpierw studia informatyczne w języku angielskim na Politechnice Warszawskiej, a potem na tej samej uczelni administrację. Zaczęła pracować jako nauczycielka angielskiego i informatyki w gimnazjum i liceum. – I niby było wszystko w porządku, bo praca podobała mi się, ale ciągle miałam poczucie niedosytu. W szkole jest się uzależnionym od systemu, a ja chciałam robić coś po swojemu – wspomina. W tym samym czasie jej siostra brała ślub i poprosiła o wyjątkowy prezent – tort zdobiony w stylu angielskim: z kwiatami z cukru wyglądającymi jak żywe, obłożony kolorowym lukrem i marcepanem. – Trochę niezbędnego asortymentu miałam w domu, ale było tego za mało na ślubny tort. Zaczęłam więc szukać w Polsce sklepu lub producenta, od którego mogłabym kupić brakujące produkty. Okazało się, że wprawdzie można je zdobyć, ale są tylko dla cukierników, czyli w ogromnych opakowaniach, a o angielskiej technice prawie nikt u nas nie słyszał – wspomina Klimczak. – Tort dla siostry jakoś udało mi się zrobić, ale był to dla mnie sygnał, czym chcę się zająć – dodaje.

Skoro w Polsce nie było w sklepach barwników spożywczych, specjalnych form do ciast (np. w kształcie piłek czy kwiatów), bloków marcepanu, a przede wszystkim plastycznego lukru, aż się prosiło, żeby spróbować sił w biznesie zbudowanym wokół cukierniczej pasji. – Może i cukiernicy czy po prostu lubiący wypieki nie znali mojej ulubionej techniki, ale byłam pewna, że jak im się ją pokaże, zakochają się w niej tak samo jak ja – mówi Klimczak. Od razu wiedziała, że najłatwiej będzie zacząć od sklepu internetowego. – Do jego założenia nie potrzeba lokalu, a do tego mój mąż zawodowo prosjektuje strony internetowe. Uznałam, że koszty wejścia są na tyle niewielkie, iż nawet jeżeli się nie uda, nie stracę zbyt dużo – wspomina.

Kontaktów do producentów szukała prawie wyłącznie przez internet. Ale do Anglii i tak musiała się wybrać: na specjalne szkolenia cukiernicze i metodyczne z wykonywania dekoracji cukiernicznych oraz na targi by jeszcze lepiej poznać rynek.

– Najważniejszy był lukier. Wybrałam producenta, z którego wyrobami najlepiej mi się pracowało. Skontaktowałam się z nim, wynegocjowałam cenę, ustaliłam, jak trzeba lukier spakować, żeby masa w kostkach dotarła bezpiecznie do Polski. I kiedy już chciałam składać zamówienie na dwie paczki, czyli kilkanaście kilogramów, usłyszałam: ale my sprzedajemy go tylko na palety. A taka paleta to około 850 kilogramów – wspomina. – Po co mi tyle lukru, skoro jeszcze nie wiedziałam, co wyjdzie z planowanego biznesu? Ubłagałam więc, żeby zrobili wyjątek i na początku sprzedali mi tylko trochę. Wiedzieli, jaka jestem zdeterminowana i ten jeden raz poszli mi na rękę. W następnej dostawie musiałam jednak wziąć całą paletę i niestety część towaru przeterminowała się, zanim udało mi się ją wyprzedać – dodaje.

Tak w 2006 r. powstał sklep internetowy Tortownia.pl. Początki były trudne. Dopiero po pierwszym roku biznes zaczął przynosić zysk. Ale ruszył w odpowiednim momencie. Po otwarciu brytyjskiego rynku coraz więcej Polaków zaczęło się zapoznawać z brytyjską kuchnią i zachwycać bogato dekorowanymi ciastami. Poza tym Tortownia podeszła do rynku kompleksowo. Obok samych produktów sprzedawała wszystko, co niezbędne do wykonania cukierniczego dzieła: akcesoria, gotowe ozdoby, a nawet fachową literaturę, w tym specjalnie przetłumaczoną przez Agnieszkę Klimczak książkę kucharską z wzorami tortów.