Szef resortu infrastruktury Cezary Grabarczyk przed wyborami wraca do odwlekanego problemu naprawy polskiej kolei.
Publikacja: 15 września 2011, 03:00 Aktualizacja: 15 września 2011, 08:25
Wczoraj w Warszawie spotkał się z przedstawicielami spółek kolejowych, związkowcami i marszałkami województw. Tzw. szczyt kolejowy wymusili na Grabarczyku protestujący w połowie sierpnia kolejarze.
Minister infrastruktury zaproponował stworzenie eksperckich grup roboczych, które będą omawiać m.in. kwestie bezpieczeństwa i modernizacji kolei. – Jestem gotów przyjąć zalecenia wypracowane w ramach tych grup – zadeklarował Grabarczyk.
Ale efekt prac, które powinniśmy poznać, może okazać się mizerny. – By coś z tych rozmów wyszło, marszałkowie województw muszą się zobowiązać, że na czas trwania szczytu nie będą przeprowadzać istotnych zmian organizacyjnych na kolei, by wypracować nowy model jej działania – mówi Leszek Miętek, przewodniczący związku zawodowego kolejarzy.
Ale minister Grabarczyk i część marszałków na ten pomysł nie chcą przystać. – Nie mogę sobie pozwolić na przerwę w modernizacji kolei, bo to oznacza straty – odpowiada Wojciech Jankowiak, wicemarszałek woj. wielkopolskiego. Związkowcy mają też problem z nakłonieniem władz Śląska do wstrzymania się z uruchomieniem kolei śląskich, które mogłyby zaszkodzić interesom Przewozów Regionalnych.
Kolejarze zarzucali ministrowi niskie nakłady na projekty inwestycyjne, a także niejasne powody, dla których część z nich została odrzucona. – Wciąż czekamy na uzasadnienie, dlaczego resort odrzucił projekt modernizacji infrastruktury, z której korzystają Przewozy Regionalne – mówi Małgorzata Kuczewska-Ławska, prezes spółki.
Grabarczyk przyznaje: liczba projektów to jego pięta achilesowa. Ale twierdzi, że nie może samodzielnie decydować o przesunięciach budżetowych, bo środki często pochodzą z funduszy europejskich. – To zadanie ministra rozwoju regionalnego – mówi.
Eksperci nie wierzą w sukces szczytu kolejowego. – Minister bierze się do rozwiązywania problemów, gdy może najmniej zrobić. Takich spotkań było już wiele – uważa Adrian Furgalski. Twierdzi, że ministrowi zależy na kupieniu sobie czasu i spokoju w okresie przedwyborczym, a nie załatwieniu spraw na kolei.
1: Rozczarowany fan kolei z IP: 83.243.109.* (2011-09-15 09:59)
Pogadają, pogadają, pogadają ... i wszystko zostanie po staremu. Czyli kolej do zaorania. A szkoda, kiedyś lubiłem jeździć pociągiem. Teraz coraz częściej - ze względu na liczbę połączeń i dogodność przesiadek, a także ze względu na ekonomię przejazdów rodzinnych - opłaca mi się zatankować 5 zł za litr benzyny i ruszyć w trasę. Przy 2-3 osobach w samochodzie ma to uzasadnienie ekonomiczne.
2: boy z IP: 78.88.248.* (2011-09-15 10:37)
Temu Panu już dziękujemy !!!
3: Pytanie. z IP: 212.244.6.* (2011-09-15 11:06)
Czy Grabarczyk pójdzie siedziec do wiezienia za to co robił przez 4-lata?
4: xxx z IP: 164.61.210.* (2011-09-15 12:27)
kto tego k... tam trzyma:(((
5: Kosmita z IP: 80.168.72.* (2011-09-15 14:39)
Wszyscy tak sie pienia, a wybory i tak wygra PO (albo jeszcze gorzej! PiS!) i nic sie nigdy w Polsce nie zmieni. Kolko graniaste... I tak jest od lat 90-tych.
Tylko czekac, az wyjdzie na jaw ze jestesmy bankrutem tak jak teraz Grecja.
6: piotr z IP: 77.112.169.* (2011-09-15 22:49)
Czaruś za miesiąc będzie mógł czarować w Tworkach bo tylko oni (pacjenci) będą mu wierzyć.
Tak poważnie,to ciekawi mnie czy gdy po zakończeniu budowy autostrad z funduszy unijnych Grabarczyk odpowie za wyparowanie kasy ?

PKP IC, OLT Express, Eurolot i PolskiBus.com walczą o kibiców. Już brakuje najtańszych biletów lotniczych. Lada dzień zacznie się szturm na kolej.









