Frank jest obecnie bardzo przewartościowany i SNB będzie bronił ustalonego celu z "największą determinacją" - napisano we wtorkowym oświadczeniu SNB. Dodano, że przewartościowany frank stwarza wielkie ryzyko dla szwajcarskiej gospodarki, gdyż może doprowadzić np. do deflacji. Podkreślono, że euro powinno kosztować powyżej 1,2 franka.

Rynek walutowy zareagował gwałtowną wyprzedażą szwajcarskiej waluty - po publikacji komunikatu osłabiła się z 1,1019 do 1,2154 za euro.

"Działania SNB, które w naszej opinii okażą się skuteczne, są korzystne dla polskiej waluty. Tańszy frank oznacza większą konsumpcję. Oznacza też poprawę bilansów banków, które w największym stopniu udzielały kredytów denominowanych we franku" - uważa Marcin R. Kiepas, analityk X-Trade Brokers DM.

SNB ma wystarczające fundusze, by w najbliższych tygodniach skutecznie bronić kursu franka

Analityk Open Finance Marcin Krasoń zwrócił uwagę w rozmowie z PAP, że osłabienie franka jest bardzo dobrą wiadomością dla kredytobiorców zadłużonych w tej walucie, ponieważ zapłacą niższe raty.

"Trudno powiedzieć, jak długo ten stan rzeczy będzie trwał, nie wiadomo, jaka będzie reakcja rynku. Na razie inwestorzy są zaskoczeni. Może się zdarzyć, że część dużych międzynarodowych inwestorów uzna, że frank nie jest już walutą bezpieczną i zacznie kupować dolary lub surowce. Gdyby się okazało, że frank nadal będzie tracił, to kredytobiorcy w Polsce będą zyskiwać" - powiedział Krasoń.

Zdaniem analityka Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska Marka Rogalskiego, SNB ma wystarczające fundusze, by w najbliższych tygodniach skutecznie bronić kursu franka. "Tyle, że w dłuższym horyzoncie, jeżeli problemy z Grecją i innymi krajami będą się nasilać, to SNB może przegrać z rynkiem. Niemniej w krótkiej perspektywie decyzja SNB gwałtownie zmieniła układ sił na rynku. Widzimy wyraźną ucieczkę inwestorów od bezpiecznych przystani - poza frankiem, to też dolar i złoto. Poprawia się też sytuacja na złotym" - zauważył analityk.

Z kolei analityk Domu Maklerskiego TMS Brokers Bartosz Sawicki zwrócił uwagę, że oświadczenie SNB przyczyniło się do mocnych wzrostów na parkiecie w Zurychu, gdzie indeks SMI zwyżkował po godz. 10.00 o około 4 proc.

Łukasz Wróbel z Noble Securities uważa, że sama decyzja o interwencji na potężna skalę jest zaskakująca, zwłaszcza, biorąc pod uwagę wzorową dyscyplinę SNB w minionych latach. "Ale z drugiej strony po chaotycznym testowaniu reakcji rynków na wyliczanie różnych możliwych opcji (np. od ujemnych stóp procentowych po powiązanie kursu franka i euro), można było przypuszczać, że wyciągnięcie najcięższych dział przeciwko silnej walucie jest tylko kwestią czasu" - podkreślił analityk.

"Godzinę przed końcem sesji w Europie Zachodniej frankfurcki DAX pozbierał się po dalszej wyprzedaży akcji i tracił na wartości ok. 0,5 proc., a główne indeksy w Londynie czy na warszawskim parkiecie szły nieznacznie w górę. Po powrocie z długiego weekendu inwestorzy zza oceanu byli niemal zmuszeni do nadrobienia dystansu do europejskich indeksów, które dzień wcześniej spadając nawet o 5 proc. ustalały nowe lokalne minima" - zauważył Wróbel.

Szwajcaria rozpaczliwie broni swojej waluty przed atakami spekulantów

Szwajcaria rozpaczliwie broni swojej waluty przed atakami spekulantów, wiążąc jej kurs z kursem euro.

Po komunikacie SNB frank momentalnie osłabił się o 6,6 proc. - do 1,1828 za euro. W efekcie, złoty umocnił się wobec franka o ponad 7 proc. - do poziomu 3,4509. Frank po interwencji stracił także do dolara i jena o około 7 proc. Zyskała za to giełda w Zurychu, główny indeks SMI zyskuje po południu 4,69 proc. Jak wiadomo, słabszy frank sprzyja szwajcarskiej gospodarce opartej na eksporcie.

3 sierpnia SNB oświadczył, że docelowy trzymiesięczny LIBOR dla franka powinien być "tak blisko poziomu 0, jak to tylko możliwe". Tamta "interwencja" pomogła, ale na krótko. Dzisiejsze posunięcie jest zaskoczeniem dla rynku, ale z drugiej strony SNB wielokrotnie zapowiadał, że jest zdeterminowany, aby bronić właściwego poziomu kursu swojej waluty względem głównych walut świata.

Frank tanieje do złotego w ślad za euro, nie jest to jednak gwarancja dla polskich kredytobiorców, mających kredyty denominowane w tej walucie. Ruch SNB nie dotyczył pary walutowej frank/złoty, zatem jeśli złoty osłabi się do euro, czego wykluczyć nie można, osłabi się także do franka. Zapewne jednak kurs będzie stabilizować się bliżej poziomu 3,5 niż 4 zł za franka.  

Jeżeli problemy z Grecją i innymi krajami będą się nasilać, to SNB może przegrać z rynkiem. Niemniej, w krótkiej perspektywie decyzja SNB gwałtownie zmieniła układ sił na rynku. Widzimy wyraźną ucieczkę inwestorów od bezpiecznych przystani - poza frankiem, to też dolar i złoto - komentuje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Więcej o kursie franka, interwencji SNB i jej konsekwencjach dla kredytobiorców w jutrzejszym wydaniu "DGP".