– Trzymamy się na razie prognoz domu mediowego ZenithOptimedia Polska, który zakłada wzrost rynku reklamy telewizyjnej o ponad 8 proc. – mówił kilka dni temu Maciej Stec, członek zarządu telewizji Polsat.

Rzeczywiście w kwietniu analitycy ZOP zapewniali o 6,8-proc. poprawie na całym rynku i 8,8-proc. w telewizji. Teraz Jakub Potrzebowski, prezes ZenithOptimedia Polska, sygnalizuje, że sytuacja wyraźnie się pogorszyła. – Mamy do czynienia z rosnącym sceptycyzmem i z trendem ograniczania wydatków reklamowych przez firmy, które obawiają się pogłębiającego się kryzysu i spadku przychodów oraz zmian zachowań konsumentów. To może się negatywnie odbić na ostatecznym obrazie rynku na koniec tego roku – mówi „DGP”.

Najnowsza prognoza jego firmy przewiduje, że w 2011 r. rynek reklamy wzrośnie jedynie o 2,4 proc. To mniej niż zakładały najbardziej konserwatywne dotychczas szacunki Agory, mówiące o wzroście między 3 a 5 proc. Niewiele lepiej, zdaniem Potrzebowskiego, będzie w telewizji, gdzie wzrost może sięgnąć 2,6 proc. Bardziej optymistycznie prognozuje dom mediowy Starlink, podtrzymując na ten rok wynik pomiędzy 4 a 5 proc. dla całego rynku.

Większe obawy analitycy mają co do przyszłego roku, bo reklamodawcy obawiają się recesji w gospodarce. – Taki nastrój już wyczuwa się wyraźnie u wielu klientów. Jeśli uda nam się utrzymać taki sam poziom wydatków co w roku 2011, będzie to dobry wynik – mówi Ewa Góralska, dyrektor zarządzająca Pan Media Western, pracującego m.in. dla ING Banku Śląskiego, Suzuki i Decathlonu.

Lidia Kacprzycka, szefowa domu mediowego Starlink, przyznaje, że pesymistyczny scenariusz jest możliwy. Ale liczy, że będzie lepiej. – Trudno dziś dokładnie prognozować. My spodziewamy się jednak wzrostu na poziomie kilku procent, ale będzie on raczej niższy niż w tym roku – mówi.

Część analityków z nadzieją patrzy na Euro 2012. Łukasz Wachełko, analityk Deutsche Banku, szacuje, że w przyszłym roku rynek reklamy wzrośnie o 3 – 5 proc. – Pomoże w tym aktywność globalnych marek, takich jak McDonald’s, Carlsberg czy Piaget, którzy szykują duże kampanie – mówi. Jakub Potrzebowski szacuje, że dzięki impulsowi Euro 2012 wartość polskiego rynku reklamy ma szanse wzrosnąć nawet o 5,6 proc.