Uzdrowienie finansów państwa to najważniejszy cel – główne siły polityczne są w tym punkcie zgodne. Różnią się jednak w sposobach jego osiągnięcia.

Wszystkie partie zapowiadają zmniejszenie deficytu sektora finansów publicznych, a Platforma i SLD mówią w swoich programach o budżecie bez deficytu. Działania w kolejnej kadencji mają doprowadzić do tego, że budżet, w którym wpływy odpowiadają wydatkom, będzie można przygotować w 2015 r. według PO, a w 2016 według SLD. PiS jest za ograniczeniem deficytu, ale nie idzie tak daleko.

– Postulat natychmiastowego zrównoważenia budżetu jest nierealny. Należy krok po kroku w tempie 0,7-1 proc. rocznie obniżać deficyt, aby nie wywołać recesji – uważa wiceprezes PiS Beata Szydło. A PSL tylko ogólnie mówi o zagrożeniu dla gospodarki wynikającym z wysokich kosztów obsługi długu publicznego.

Jeśli wierzyć partyjnym programom, droga do uzdrowienia finansów publicznych będzie bezbolesna. PiS zapowiada wprowadzenie nowych ustaw podatkowych: dla VAT, CIT i PIT. Nie ma mowy o podwyżce stawek, chodzi przede wszystkim o to, by prawo było jasne. Nowe prawo ma uszczelnić system podatkowy.

O rozszerzeniu bazy podatkowej i zwiększeniu skuteczności ściągania podatków mówi też PSL i SLD. Obie formacje zakładają ulgi inwestycyjne, ale Grzegorz Napieralski zapowiada likwidację przywilejów podatkowych dla najbogatszych.

Partie koalicyjne zgodnie zapewniają, że do ratowania finansów publicznych podwyżki podatków nie są potrzebne. PSL zapowiada nawet obniżkę, bo chce wprowadzić ulgi, a PO zapewnia, że nie wycofa się z zaprogramowanej obniżki stawek VAT o 1 pkt proc. w 2013 roku. Mimo coraz liczniejszych opinii ekonomistów, którzy mówią, że w przyszłym roku spowolnienie będzie wyraźniejsze, PO nie chce mówić o zmianach podatkowych. – Na razie mówimy o możliwych zagrożeniach i nie ma powodu, by zmieniać plany – twierdzi Sławomir Neumann z PO.

Jeśli partie nie chcą podnosić dochodów budżetu, dodatkowych pieniędzy będą musiały szukać w oszczędnościach. Kluczem ma być tu budżet zadaniowy. To wspólny punkt programu wszystkich ugrupowań. W takim budżecie mają być stawiane cele i przeznaczane środki na ich realizację, a także wskazanie, kto ma tego dokonać.

Dziś system polega na rozdziale pieniędzy między instytucje publiczne, co z reguły polega na mechanicznym przepisywaniu wydatków z zeszłego roku, uzupełnianych o wskaźnik wzrostu, np. inflacja plus 1 procent. Stąd gorączka w wydawaniu pieniędzy pod koniec roku. Urzędy boją się, że jeśli ich nie wydadzą, to rząd w przyszłym roku przyzna im mniejsze środki. Obecny budżet opisuje instytucje, a zadaniowy cele. Dlatego wszyscy wiążą tak dużą nadzieję z jego wprowadzeniem i liczą, że wskaże on oszczędności.

Pieniądze na zdrowe finanse mają też pochodzić z utrzymania wzrostu gospodarczego dzięki wysokiemu poziomowi inwestycji publicznych. O optymalnym wykorzystaniu funduszy europejskich pisze PiS, a SLD przestrzega: „Celem polityki gospodarczej nie powinno być obniżenie deficytu budżetowego za wszelką cenę”. Platforma z kolei zapowiada ograniczenie wzrostu wydatków i przesuwanie środków budżetowych.

W uzdrowieniu finansów publicznych mają pomóc reformy emerytalne – PiS proponuje swobodę wyboru między OFE i ZUS, a PO chce wprowadzić reformę emerytur mundurowych.

Ostatnie turbulencje na rynkach finansowych sprawiły, że wszystkie formacje muszą poważnie traktować uzdrowienie finansów publicznych. Polska musi zmniejszać deficyt tak szybko, by w przyszłym roku wyniósł on najwyżej 3 proc. W przeciwnym razie Bruksela może nałożyć na nas wysokie kary i cofnąć dotacje.

Jak ma maleć deficyt i dług

Polska ma obowiązek zmniejszyć deficyt sektora finansów do 3 proc. w przyszłym roku. Nasz resort finansów zapowiada, że deficyt w przyszłym roku wyniesie 2,9 proc. W tym deficyt ma być niemal dwukrotnie wyższy. By ten plan był realny, różnica między wydatkami a dochodami musi w ciągu dwóch lata zostać ograniczona o blisko 70 mld zł.

Resort finansów liczy, że taki wynik dadzą już podjęte działania. Największe skutki ma dać zmniejszenie składki przekazywanej do OFE. W tym roku budżet ma zaoszczędzić na tym 0,64 proc. PKB, a w przyszłym 0,53 proc. Dużo mają także dać zmiany w podatkach, w tym podwyżka VAT ma spowodować, że dochody będą wyższe o 0,65 proc. PKB, a w przyszłym o 0,18 proc.

Reguła wydatkowa, czyli zmniejszenie wzrostu elastycznych wydatków budżetu do maksymalnie 1 proc. nad poziom inflacji i zamrożenie pensji w budżetówce, ma spowodować, że wydatki budżetu w tym roku będą wynosiły 0,46, a w przyszłym 0,6 proc. PKB. Podobne skutki daje wprowadzona w 2008 roku reforma emerytur pomostowych. W tym roku budżet zaoszczędzi na ograniczeniu liczby osób mogących pójść wcześniej na emeryturę 0,39 proc. PKB, a w przyszłym też 0,39 proc. PKB. Do kompletu brakuje jedynie finalnej wersji porozumienia z samorządami w sprawie sposobu ograniczenia wydatków, choć założone w wieloletnich programach finansowych gmin, powiatów i województw poziomy zadłużenia i deficytu z naddatkiem spełniają wymogi resortu finansów.