Od kilku miesięcy wartość akcji w portfelach funduszy emerytalnych nieprzerwanie spada. Na koniec kwietnia OFE miały papiery udziałowe warte 87,5 mld zł. Miesiąc później było to 86,7 mld zł, na koniec czerwca wartość ta sięgnęła 85,3 mld zł, a w lipcu spadła do 83,6 mld zł. Jest to jednak spowodowane spadkami kursów akcji, a nie wyprzedażą udziałów w spółkach przez zarządzających funduszami.

– W sytuacji w jakiej się znajdujemy, zarządzający funduszami emerytalnymi prowadzą wyważoną politykę inwestycyjną i raczej nie sprzedają akcji. Takie ruchy mogą jedynie występować w skrajnych sytuacjach, gdy na przykład fundusz emerytalny ma znacznie wyższy udział akcji w portfelu niż średnia na rynku – uważa Michał Szymański, partner zarządzający w firmie Money Makers i były prezes PTE Aviva.

Mało tego, fundusze jak zwykle wykorzystały spadki do zakupów. Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że nawet w pierwszych trzech tygodniach sierpnia, gdy na GPW mieliśmy prawdziwą panikę i pikowanie indeksów w dół, OFE kupowały więcej papierów udziałowych niż ich sprzedawały. Saldo wyniosło ponad 1,2 mld zł.

Jednak od maja OFE dostają mniej składek po tym, jak doszło do zmian w systemie emerytalnym. Przykładowo jeszcze w marcu fundusze emerytalne dostały z ZUS 3,4 mld zł. Tymczasem w lipcu było to już tylko 710 mln zł. Wprawdzie powiększony został limit inwestycji OFE w akcje – z 40 do 42,5 proc. – ale to za mało, aby fundusze były w stanie w większym stopniu złagodzić skalę ostatnich spadków.

Ten ubytek jest szczególnie widoczny w kursach spółek małych i średnich, które na przestrzeni ostatnich tygodni zostały przecenione znacznie silniej niż blue chipy. – Wcześniej OFE kupowały nie tylko duże i płynne spółki. Teraz widać, że nie starcza im pieniędzy na akcje mniejszych podmiotów, których już nikt nie chce kupować – mówi Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny w Opera TFI.

Oczywiście, żadna grupa inwestorów nie byłaby w stanie ocalić inwestorów przed załamaniem kursów, z którymi mieliśmy ostatnio do czynienia na giełdzie.

– Obecne spadki na giełdzie mają podstawy fundamentalne, bo gospodarka zwalnia – mówi Krzysztof Stępień.

Generalnie jednak w poprzednich latach fundusze emerytalne skupowały tanie akcje z rynku, co ograniczało skalę spadków.

Jednak część ekspertów uważa, że taki łagodzący wpływ funduszy emerytalnych to przeszłość i to niezależnie od tego, ile dostają składki. Teraz OFE będą jeszcze bardziej zwiększać skalę wahań.

– OFE są za duże na nasz rynek. Akcji pozostających w wolnym obrocie jest dla nich za mało. Przypominają tankowiec manewrujący w niewielkim porcie – mówi Alfred Adamiec, prezes Domu Maklerskiego Alfa.

Na dodatek fundusze są karane, jeśli ich wyniki będą gorsze od minimalnej stopy zwrotu. Najlepszą receptą na uniknięcie kar jest inwestowanie w sposób bardzo zbliżony do innych OFE na rynku. A takie stadne zachowania mogą pogłębiać destabilizację rynku.