W ciągu dwóch ostatnich tygodni przez giełdy całego świata przetoczyła się fala spadków. Taka sytuacja mrozi krew w żyłach wszystkim, którzy w swoich portfelach inwestycyjnych posiadają jakiekolwiek akcje.

Te spadki dotknęły też osoby, które w ramach indywidualnych programów emerytalnych samodzielnie inwestują na giełdzie pieniądze na starość czy też robią to za pośrednictwem TFI albo firm ubezpieczeniowych. W najtrudniejszym położeniu znaleźli się ci, którzy mają tak ulokowane oszczędności i planowali wkrótce zakończyć karierę zawodową.

– W ich sytuacji czekałbym na dogodny moment wyjścia z papierów udziałowych, aby uzyskać nieco lepsze ceny niż obecnie. Prognozuję bowiem, że ostatnie spadki będą miały ciąg dalszy po chwilowym odreagowaniu złych nastrojów na rynku – mówi Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny Opera TFI.

W jego opinii w ciągu najbliższych sześciu do ośmiu tygodni możemy się spodziewać drugiej ostrej wyprzedaży akcji. Następnie przez dłuższy czas indeksy będą znajdować się w tak zwanym trendzie bocznym, a więc na duże wzrosty cen akcji nie warto liczyć.

Upłynnione ze sprzedaży akcji lub funduszy akcyjnych środki można ulokować bezpiecznie w lokatach bankowych, funduszach pieniężnych lub dłużnych. Szczególnie te ostatnie powinny w najbliższym czasie uzyskiwać całkiem dobre wyniki. Aby kupić jednostki tych podmiotów, warto nieco poczekać, bo analitycy oczekują spadku cen papierów skarbowych w najbliższym czasie, co będzie bardzo dobrym momentem na zakup jednostek funduszy dłużnych.

W ciągu minionych 12 miesięcy podmioty obligacyjne uzyskały stopę zwrotu na średnim poziomie 4,9 proc. W kolejnych kwartałach wyniki te powinny być jeszcze lepsze.

W korzystnej sytuacji są szczególnie ci, którzy inwestują pieniądze na emeryturę w ramach funduszu parasolowego. Mogą bowiem przekonwertować środki z subfunduszu akcyjnego do obligacyjnego czy pieniężnego bez dodatkowych kosztów.

Całkiem możliwe, że jeśli sytuacja na rynkach kapitałowych wkrótce znowu się pogorszy, osoby planujące szybkie przejście na emeryturę będą musiały poczekać z tą decyzją. Zwłaszcza jeśli są klientami funduszy emerytalnych, których aktywa w trakcie ostatniej przeceny stopniały o ok. 10 mld zł.

W dużo lepszej sytuacji znajdują się natomiast ludzie, którzy na emeryturę mają zamiar przejść w perspektywie piętnastu czy dwudziestu lat.

– Takim osobom radziłbym, aby nie wykonywały jakichś nerwowych ruchów i nie zmieniały swojej strategii inwestycyjnej. Sprzedając teraz akcje lub jednostki funduszy akcyjnych, pozbędą się ich po bardzo niekorzystnej cenie. Do czasu ich przejścia na emeryturę papiery udziałowe powinny odrobić ostatnie straty z dużą nawiązką – uważa Paweł Majtkowski, główny analityk Expandera.

Eksperci mówią nawet, że silna przecena akcji na długo przed emeryturą może być w pewnym sensie nawet korzystna. Umożliwia bowiem dokupienie akcji lub jednostek funduszy akcyjnych po bardzo atrakcyjnych cenach.

Ci jednak, którzy wykonają taki ruch, muszą pamiętać, aby na kilka lat przed emeryturą zredukować udział akcji w portfelu. Wówczas nie uderzą w nich ewentualne przeceny na giełdach, które w innym wypadku mogą obniżyć ich przyszłe, dodatkowe świadczenie na starość.

Tym, którzy nie oszczędzają na starość na własną rękę, i jako klienci OFE zastanawiają się nad zmianą funduszu, analitycy odradzają taki ruch.

– Wyniki większości z nich będą podobne, a zmiana nie przyniesie żadnych korzyści – uważa Paweł Majtkowski.

PRAWO

Na poczynania OFE klient nie ma żadnego wpływu

Zgodnie z ustawą o OFE klient nie może samodzielnie decydować o zmianie polityki inwestycyjnej. Jest ona jednakowa dla klientów poszczególnych funduszy – i generalnie dość zbliżona w przypadku wszystkich OFE na rynku. Wynika to m.in. z limitów zapisanych w prawie.

Samodzielnych zmian polityki inwestycyjnej mogą dokonywać jedynie ci, którzy inwestują w ramach Indywidualnego Konta Emerytalnego albo w firmie ubezpieczeniowej lub TFI.

Firmy finansowe zwykle oferują swoim klientom kilka funduszy o odmiennych sposobach inwestowania i umożliwiają przenoszenie pieniędzy pomiędzy nimi. To oznacza, że zazwyczaj nie ma możliwości lokowania środków w ramach takich programów emerytalnych w inne rodzaje inwestycji. Większość osób mających taką umowę nie będzie w stanie np. skorzystać z hossy na złocie czy przerzucić środki na rynki zagraniczne, aby zarobić na osłabieniu złotego.