Skazanie przywódczyni opozycji pozwoli Kijowowi unieważnić kontrakt gazowy z Rosją i renegocjować ceny surowca. Zagrozi jednak integracji z Unią Europejską. 

Rosyjski prezydent występował na nim jako obrońca przywódczyni ukraińskiej opozycji Julii Tymoszenko – jeszcze do niedawna postrzeganej w Moskwie jako uosobienie „pomarańczowego zła”.

Uznawany za prorosyjskiego prezydent Janukowycz za wszelką cenę dążył do zakwestionowania umowy gazowej Kijów – Moskwa podpisanej przez... ukraiński rząd, kierowany do 2010 roku przez Tymoszenko. Przy okazji lawirował tak, by nie podjąć żadnych konkretnych zobowiązań w sprawie przystąpienia do budowanej pod patronatem Moskwy unii celnej z udziałem Rosji, Kazachstanu i Białorusi.

Umowa rujnuje budżet

Unieważnienie porozumienia gazowego jest dla Ukraińców jedynym sposobem na obniżenie cen rosyjskiego gazu bez koncesji politycznych i gospodarczych na rzecz Moskwy. W tej chwili cena wynosi 354 dol. za tys. m sześć. W IV kwartale ma przekroczyć 400 dol., co zrujnuje budżet ukraiński. Od podpisanej przez Tymoszenko pod koniec 2009 r. umowy Kijów zapłacił Gazpromowi 22,7 mld dol.

Rosja o zmianie warunków kontraktu na zasadach narzucanych przez Janukowycza (skazanie Tymoszenko i w ten sposób unieważnienie podpisanej przez nią umowy) nie chce nawet słyszeć. Dlatego broni Tymoszenko i jej umowy. – Rosja nie powinna ulegać szantażowi ani swoich wrogów, ani przyjaciół – komentował przed rozpoczęciem wizyty w Soczi szef komisji spraw zagranicznych Dumy Konstantin Zatulin.

Rosjanie proponują przy tym inne rozwiązanie – ustąpią w rozmowach o cenie gazu. Ale w zamian za umożliwienie rosyjskim firmom przejęcia strategicznych przedsiębiorstw ukraińskich (w tym połączenie ukraińskiego Naftohazu z Gazpromem, co w praktyce oznacza przejęcie kontroli nad ukraińskimi gazociągami).

Zatulin dodaje, że pomóc Ukrainie może również rezygnacja z umowy stwarzyszeniowej z UE i budowanie z Rosją, Białorusią i Kazachstanem unii celnej.

Do niedawna Miedwiediew liczył, że wejście rosyjskiego biznesu na Ukrainę uda się już w 2010 r., po podpisaniu umowy flota za gaz, która redukowała cenę surowca o 100 dol. za tys. m. sześć. w zamian za przedłużenie stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie o 25 lat. Oprócz kwestii baz porozumienie było opisywane w zachodniej prasie wręcz jako początek wasalizowania gospodarczego Ukrainy.

Szybko okazało się, że Janukowycz jedynie markuje zbliżenie z Rosją, a równocześnie realnie negocjuje umowę stowarzyszeniową i o pogłębionej strefie wolnego handlu z UE.

Ukraina ignoruje Rosję

W tym czasie niezadowolenie zgłaszał rosyjski biznes. Jesienią 2010 r. rząd Mykoły Azarowa unieważnił zakup przez rosyjskiego oligarchę Olega Dieripaskę największego ukraińskiego kombinatu metalurgicznego w Mariupolu. Podobny los spotkał porozumienie o kupnie Łuhańskiej Fabryki Lokomotyw Spalinowych przez rosyjskie Birańskie Zakłady Maszynowe.

Nie przywrócono również praw majątkowych w Ukrtatniefti akcjonariuszom z wchodzącego w skład Federacji Rosyjskiej Tatarstanu. Nie ma postępu w przejęciu przez Rosjan koncernu Ukrtelekom i połączenia Naftohazu i Gazpromu.

Co najważniejsze Ukraina konsekwentnie ignoruje zaproszenia Moskwy do poradzieckich struktur integracyjnych i finalizuje swoje rozmowy z Unią. W czerwcu Janukowycz podjął decyzję o powołaniu grupy roboczej, która zajmie się współpracą z Unią Celną Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Ale tzw. format 3+1 – bez przystępowania Ukrainy do unii celnej – jest niczym innym jak markowaniem ruchów.

Jak pisze rosyjskojęzyczny serwis Deutsche Welle, jeśli Janukowycz nadal będzie udawał zbliżenie z Rosją, Kreml rozważy odwrócenie sojuszy. Rozczarowana prezydentem Moskwa będzie podkreślała na forum europejskim nękanie Tymoszenko, a w przyszłym roku w wyborach parlamentarnych poprze jej blok.

Aresztowanie Tymoszenko i kontekst rozmów rosyjsko-ukraińskich jest wyjątkowo niekorzystny dla przewodzącej pracom UE Polski. To właśnie w czasie naszej prezydencji ma zostać sfinalizowana umowa stowarzyszeniowa Ukraina – UE i porozumienie o pogłębionej strefie wolnego handlu. Problem jednak w tym, że jesienią najpewniej zapadnie wyrok w sprawie Tymoszenko. A Rosja proces uzna za farsę i przy okazji przypomni UE, że Kijów nie zasługuje na stwarzyszenie z Unią.

W przypadku wyroku skazującego (co jest dla Kijowa korzystne w rozmowach o gazie z Rosją, bo pozwala unieważnić umowę podpisaną przez Tymoszenko) Warszawie trudno będzie przekonać pozostałe kraje Unii do szybkiego zakończenia rozmów o stowarzyszeniu, co automatycznie pchnie Kijów w stronę unii celnej z Rosją.