PKP Intercity kończy kompletowanie wniosku do Ministerstwa Finansów. Na dniach trafi on na biurko Jacka Rostowskiego, szefa resortu. Gwarancji Skarbu Państwa zażądał Europejski Bank Inwestycyjny, który finansuje połowę zakupu. Drugie 200 mln euro pochodzi z funduszy unijnych.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że wniosek PKP Intercity zostanie pozytywnie rozpatrzony. Rząd chce wykorzystać kupno Pendolino w jesiennej kampanii wyborczej.

– Ten zakup to polityczny fajerwerk – mówi Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego. – Wysoki koszt zakupu i astronomiczne koszty utrzymania odbiją się czkawką na kondycji PKP Intercity, którego na taką inwestycję nie stać – dodaje. To jednak nie przeszkodzi w podpisaniu dzisiaj kontraktu między przedstawicielami PKP Intercity oraz francuskiego Alstomu.

Zakup Pendolino wzbudza w Polsce potężne kontrowersje. Eksperci krytykują to, że do kursowania nowych składów przez 10 lat dopłacać będzie Skarb Państwa.

– W Europie przewozy realizowane szybkimi pociągami między największymi miastami są dochodowe. Jak zareaguje Komisja Europejska na to, że Polska chce takie połączenia dotować? – mówił „DGP” Czesław Warsewicz, były prezes PKP Intercity.

Adrian Furgalski przypomina, że Unia zabroniła Hiszpanii dokładania z publicznych pieniędzy do najszybszych połączeń, uznając to za nielegalną pomoc rządu dyskryminującą inne środki transportu. Dzięki dotacjom Barcelona chciała utrzymać przystępne ceny biletów.

Podobne plany ma polski rząd. Najtańszy bilet na Pendolino ma kosztować niewiele ponad 100 zł. Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity, zapewnia jednak, że rządowa dopłata w ramach połączeń międzywojewódzkich nie obejmuje Pendolino. KE zgody na kontrakt jeszcze jednak nie dała.

Bruksela to niejedyny problem superpociągu. Eksperci zwracają uwagę na wysokie koszty jego eksploatacji. Za roczne utrzymanie 20 pociągów przewoźnik będzie płacił ok. 16 mln euro. I to mimo że możliwości superpociągu nie będą w pełni wykorzystane. Skład na trasie z Gdańska do Warszawy będzie mógł jechać 160 km/godz., 200 km/godz. pojedzie tylko na południe Polski.

Superpociąg nie będzie w stanie pokazać w naszym kraju wszystkich swoich zalet, bo trafi do nas w okrojonej wersji. Produkowane we Włoszech Pendolino, czyli wahadełko, w Polsce po prostu wychylać się nie będzie. Kiedy sprawę opisały media, kolejarze zapewniali, że być może technologia pozwalająca na szybsze pokonywanie łuków pojawi się co najmniej w kilku składach. Nic z tego.

– W kontrakcie, który podpiszemy, nie ma o tym słowa – mówi „DGP” Janusz Malinowski.

Spółka dopiero negocjuje z Alstomem warunki dobudowania systemu. Będzie musiała za to dopłacić wykonawcy co najmniej 10 proc. wartości kontraktu.

Pierwszych osiem pociągów znajdzie się w Polsce w lutym 2014 r. Będą kursować z Gdańska przez Warszawę do Krakowa i Katowic.