Na Ukrainie działa aż 176 banków, czyli 3 razy więcej niż w Polsce. Rynek najgorsze ma już za sobą, ale na dynamiczny wzrost nie ma na razie co liczyć. Ukraińcy nadal są powściągliwi w zakupach, co bezpośrednio odczuwają banki. Ich dochody są niskie, a wynik dodatkowo spada z powodu wysokich odpisów na zagrożone kredyty.

Na tym tle wyniki spółek należących do polskich akcjonariuszy za I kwartał 2011 r. nie wyglądają źle – żadna z nich nie zanotowała straty. W przeszłości zdarzało się to należącemu do PKO BP Kredobankowi. Tymczasem I kwartał zakończył on zyskiem 7,67 mln zł (rok wcześniej miał 26 mln zł straty). Przez ostatnie miesiące spółka zmniejszyła skalę biznesu. Suma bilansowa spadła o 5,8 proc., portfel kredytowy o 6,1 proc., zaś depozytów było o 11,2 proc. mniej.

– Rynek ukraiński przeszedł w ciągu ostatnich trzech lat bankowe tsunami i dopiero od kilku miesięcy sektor wraca na ścieżkę powolnego wzrostu. Kredobank dokonał w ciągu ostatnich dwóch lat istotnej reorganizacji, wstępnej restrukturyzacji portfela kredytowego, zredukowaliśmy koszty. Sytuacja wymaga dalszych zmian ukierunkowanych na stabilny rozwój biznesu i poprawę rentowności – mówi Paweł Borys, dyrektor zarządzający pionem rozwoju korporacji i inwestycji PKO Banku Polskiego.

Problemy Kredobanku wzięły się z tego, że przed kryzysem udzielał on pożyczek klientom detalicznym. Kiedy sytuacja gospodarcza się pogorszyła, przestali spłacać zobowiązania. W rezultacie dwa ostatnie lata bank zamykał stratą.

Takich problemów nie miała spółka zależna banku Pekao, ukraiński OJSC. Bank zakończył I kwartał 2011 r. z zyskiem netto na poziomie 14 mln zł wobec 12 mln zł rok wcześniej. Pod względem aktywów zajmuje na Ukrainie 26. miejsce. Zamiast rynkiem detalicznym od początku zajmował się on obsługą dużych korporacji.

Jesienią przedstawiciele Pekao poinformowali, że chcą sprzedać aktywa na Ukrainie. UniCredit ma tam jeszcze jeden bank – Ukrsotsbank, który z sumą bilansową na poziomie 41 mld hrywien, jest numerem 6. Zdaniem analityków nawet tak dużej grupie jak UniCredit nie opłaca się prowadzić na takim niedochodowym rynku dwóch spółek. Pierwotnie planowano je połączyć, a zarządzać miał nimi polski Pekao. Był to nawet jeden z warunków ugody, jaką polski rząd podpisał z Włochami podczas negocjacji w sprawie przejęcia przez nich BPH. Obecnie jednak, jak tłumaczą przedstawiciele grupy, warunki gospodarcze na Ukrainie zmieniły się na tyle, że taka fuzja przestała być korzystna biznesowo.

Szybko rozwijać na Ukrainie chce się Getin, który kontroluje PlusBank. Do tej pory był niszowym bankiem, sprzedającym kredyty samochodowe na zachodniej Ukrainie, gdzie prowadził 39 oddziałów. Wkrótce na terenie całego kraju powstanie 40 kolejnych placówek, a w ofercie pojawią się kolejne produkty, m.in. leasing i kredyty hipoteczne. Polacy chcą, by PlusBank w ciągu kilku lat awansował do pierwszej dziesiątki. Obecnie znajduje się w drugiej połowie ukraińskiej stawki.