Tak twierdzą dwaj czescy generałowie rezerwy: Jirzy Szedivy, były szef sztabu generalnego czeskiej armii, oraz Andor Szandor, były szef czeskich wojskowych służb informacyjnych (VZS).

Ich zdaniem odkrycie wielkich złóż gazu w Europie doprowadzi do wielkich manewrów szpiegowskich. Stary Kontynent jest bowiem zależny od surowców z Rosji, a Moskwa – jak podkreślają – nie będzie się biernie przyglądać próbie uwolnienia się z tej zależności.

Energia i źródła surowców pełnią w Rosji funkcję broni politycznej – podkreślają wojskowi. A źródła gazu łupkowego to dla niej „ewidentnie mocna konkurencja”.

Podobne sygnały od pewnego czasu docierają do polskich władz. – Otrzymaliśmy sygnały, że rosyjscy potentaci energetyczni mogą przekazywać ogromne sumy organizacjom ekologicznym w Europie – przyznaje anonimowo wysoki urzędnik Ministerstwa Gospodarki.

Trudno jednak spodziewać się, żeby któryś z rosyjskich gigantów energetycznych wprost wpłacał pieniądze na protesty przeciwko wydobyciu gazu łupkowego.

– Spodziewałbym się bardziej, że będzie się to odbywało na zasadzie łańcuszka podmiotów. Zanim pieniądze dotrą do ostatecznego odbiorcy, przepłyną przez kilka organizacji. Wtedy trudniej będzie odnaleźć źródło finansowania – mówi Janusz Kowalski, były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. energetyki.

Informacje o niebezpieczeństwie, jakie wydobycie gazu łupkowego stwarza dla środowiska, pojawiły się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który w ubiegłym tygodniu zakończył się w Katowicach. Główne zarzuty dotyczyły zatrucia wody i gleby podczas wydobywania gazu.

– Polski system kontroli jest sprawny i z pewnością jesteśmy w stanie kontrolować oddziaływanie wydobycia gazu łupkowego na środowisko – zapewniał wówczas Henryk Jacek Jezierski, główny geolog kraju. Dodał, że Polska nie zamierza iść w ślady Francji, która ogłosiła moratorium na wydobycie gazu łupkowego w swoim kraju.

Według szacunków amerykańskiej agencji energetyki polskie zasoby gazu łupkowego wynoszą 5,3 bln metrów sześciennych. Roczne zapotrzebowanie Polski to około 14 mld m sześc.

Oznacza to, że po uruchomieniu wydobycia Polska może uniezależnić się od gazu z Rosji na 300 lat.