Wczoraj za litr bezołowiowej 95 bezpośrednio w PKN Orlen zapłacić trzeba było 5,03 zł brutto, czyli dokładnie tyle, ile miesiąc temu. W tym samym czasie cena baryłki ropy brent na giełdzie w Londynie spadła o 10 proc. – z poziomu niemal 125 dol. do 112,5 dol.

A paliwo nie tanieje. – Brak wyraźnych obniżek w hurcie oraz na samych stacjach jest efektem drożejącego dolara – zwraca uwagę Jakub Bogucki, analityk firmy E-petrol. Wczoraj średni kurs amerykańskiej waluty w NBP wynosił 2,78 zł. A jeszcze dwa tygodnie była ona warta o 15 gr mniej. – Z tego powodu możemy zapomnieć o tym, że ceny paliwa na samych stacjach zjadą poniżej poziomu 5 zł – uważa Bogucki. Jego zdaniem kilkugroszowe obniżki, które w ostatnich dniach obserwowali kierowcy w niektórych częściach kraju, były chwilowe.

Eksperci uważają, że po okresie małej stabilizacji w najbliższych tygodniach znowu czekają nas podwyżki cen ropy na światowych rynkach. W połączeniu z umacniającym się dolarem mogą dać nam po kieszeni jeszcze mocniej niż w ubiegłych tygodniach.