Na 10 walut najlepiej radzących sobie w tym roku na świecie, trzy pochodzą z naszego regionu, a spośród dziesięciu giełdowych indeksów notujących najwyższe wzrosty, pięć to indeksy wschodnioeuropejskie.  Ale aż 76 proc. bankowego rynku jest kontrolowane przez zachodnioeuropejskich kredytodawców, którzy są wciąż zagrożeni przez kryzys zadłużeniowy w strefie euro.

„Można zakładać, że kłopoty Grecji będą miały największy wpływ na wschodzące rynki Europy”  - mówi Neil Shearing, starszy analityk rynków wschodzących w Capital Economics w Londynie – „To wciąż zagadka. Myślę, że mamy do czynienia z ciszą przed nadejściem burzy”.

Istnieje ryzyko, że nowa runda zawirowań w Europie w związku długami rządów skłoni banki, w tym UniCredit, Erste Group Bank i Societe Generale do wstrzymania się z udzielaniem pożyczek, akurat w momencie kiedy region wydobywa się z kryzysu kredytowego, który trzy lata temu przyczynił się do recesji. Według najnowszej prognozy gospodarczej, ogłoszonej w zeszły piątek przez Komisję Europejską, wszystkie bez wyjątku gospodarki regionu zanotują  w tym roku wzrost po raz pierwszy od 2008 roku.

Bloomberg przypomina, że obecnie koszty zabezpieczenia długu Węgier przed niewypłacalnością, czyli tzw CDS-y (credit default swaps) wynoszą 247 punktów bazowych, chociaż w czerwcu zeszłego roku oscylowały wokół 410 pb. Rumuńskie CDS-y wynoszą 227 pb, wobec 415 pb  przed rokiem. Tymczasem identyczne instrumenty dla Grecji sięgają rekordowego poziomu 1251 pb  w porównaniu z 488 pb w zeszłym roku.

W przypadku „niekontrolowanego” bankructwa Gracji lub Irlandii, spready dla CDS-ów krajów z Europy Wschodnich oraz premie płacone za obligacje, emitowane przez rządy w regionie, poszybują w górę, a waluty i akcje gwałtownie zaczną tracić na wartości – twierdzi Christian Keller, ekonomista ds. rynków wschodzących w Barclays Capital w Londynie. Keller zarazem uważa, że raczej do tego nie dojdzie.

Również Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł w zeszłym tygodniu, że krajom Europy Wschodniej nie uda się uniknąć „zakażenia” przekazywanego za pośrednictwem powiązań bankowych i handlowych. Dlatego władze w tym regionie powinny „uczynić wszystko co możliwe, aby zmniejszyć podatność na ciosy”.