Domy oddane w ubiegłym roku były budowane średnio przez 28,4 miesiąca. To o 4,4 miesiąca dłużej niż rok wcześniej i znacznie dłużej niż w siedmiu poprzednich latach – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Eksperci nie mają wątpliwości, że jest to efekt kryzysu na rynku mieszkaniowym, który wystąpił w latach 2008 – 2009.

– Wtedy mieszkania sprzedawały się bardzo słabo i dlatego część deweloperów wstrzymywała na pewien okres realizację inwestycji mieszkaniowych albo wydłużała czas budowy domów, ponieważ dostosowywała je do oczekiwań rynku, na którym znajdowały nabywców głównie małe lokale – ocenia Jarosław Strzeszyński, ekspert firmy Monitor Rynku Nieruchomości.

Dodaje, że podniosło to koszty inwestycji, ale deweloperzy nie mogą przerzucić ich na nabywców mieszkań, bo przy dość słabym popycie ceny spadają, a nie rosną.

– Deweloperzy wprowadzają do sprzedaży coraz więcej mieszkań. Ci, którym idzie dobrze, prawdopodobnie będą przyspieszać realizację swoich inwestycji. Natomiast ci, którzy mają kłopoty ze znalezieniem nabywców, mogą jeszcze wydłużać czas budowy domów – twierdzi Katarzyna Kuniewicz, dyrektor działu badań i analiz rynku z firmy Reas monitorującej rynek budowlany.

Dodaje, że sytuację mogą pogorszyć ewentualne bankructwa deweloperów, których w tym roku może być kilka. – Nie należy bowiem zapominać, że na rynku są jeszcze obecne firmy, które działają wyłącznie dzięki odraczaniu przez banki decyzji o postawieniu udzielonych im w okresie boomu kredytów w stan wymagalności – podkreśla Kuniewicz.