Sprzedaż drugiego pod względem wielkości przewoźnika w Unii Europejskiej zelektryzowała branżę logistyczną i finansową. Powód – rząd zgodził się, aby PKP SA wystawiły na sprzedaż pakiet 50 proc. akcji plus jedną. To oznacza, że inwestor, który wygra wyścig, będzie mógł przejąć całkowitą kontrolę nad Cargo i zagarnąć blisko 70 proc. polskiego rynku i ponad 4 mld zł przychodów rocznie.

Taki scenariusz wcale nie jest jednak pewny. – Formuła 50 proc. plus 1 wyznacza jedynie maksymalny pakiet, jaki możemy sprzedać. Tak się nie musi stać – zastrzega w rozmowie z „DGP” Maria Wasiak, p.o. prezes PKP SA.

O tym, czy PKP odda inwestorom władzę w PKP Cargo, zadecyduje przede wszystkim cena. Ale nie tylko. – Równie ważne będą wizja rozwoju spółki i dbałość o wartość firmy. PKP nadal będą przecież dużym akcjonariuszem. Nie jest nam obojętne, do kogo trafi Cargo – mówi Maria Wasiak.

Wypowiedź szefa PKP można odzczytywać jako sygnał dla agresywnych funduszy inwestycyjnych, które po trzech latach kryzysu rozglądają się za możliwościami łatwego zarobku. Tacy inwestorzy nie są mile widziani w kolejarskich kręgach ani w warszawskim okrąglaku, gdzie urzęduje Andrzej Massel, wiceminister infrastruktury ds. kolei.

Scenariusz, w którym stery w PKP Cargo przejmują białe kołnierzyki, może być jednak trudny do uniknięcia. O tym, że zarządzający funduszami krążą po Europie w poszukiwaniu atrakcyjnych celów inwestycyjnych, mówił „DGP” Hans-Georg Werner, prezes DB Schenker Rail Polska oraz wiceszef berlińskiej centrali. Jego firma – numer jeden na unijnym rynku kolejowym – nie jest zainteresowana kupnem polskiej spółki.

Prawdopodobieństwo, że oferty złożą głównie fundusze, potęguje to, że gracze z niższych pozycji w towarowej hierarchii albo nie mają wystarczającej ilości pieniędzy (jak czeskie CD), albo właśnie liżą rany po nieudanych podbojach (jak austriackie Rail Cargo, które przed dwoma laty kupiło koleje węgierskie).

Zainteresowanie polską spółką deklarowało 50 podmiotów. Ile złoży dziś oferty? Według naszych rozmówców z PKP oczekuje się co najmniej 5, ale niewykluczone, że będzie ich nawet 10.

Prywatyzację PKP Cargo mogą próbować storpedować związki zawodowe oczekujące gwarancji socjalnych dla załogi i uważające, że PKP Cargo należy prywatyzować poprzez giełdę.

Adrian Furgalski, ekspert w branży kolejowej, zaznacza, że PKP ma pętlę na szyi i gdy na stole pojawi się atrakcyjna oferta, trudno będzie odpowiedzieć „nie”. PKP wciąż nie spłaciły 5 mld zł starych długów. – Jest coraz większa presja na spłatę tych zobowiązań ze strony ministra finansów, który musi je gwarantować, a to podnosi zadłużenie państwa – mówi Adrian Furgalski.

Branża wycenia PKP Cargo na co najmniej 3,5 mld zł. W ubiegłym roku spółka zanotowała ponad 60 mln zł zysku. Zarobek na koniec 2011 r. ma być już trzycyfrowy.