Mimo że cały czas mówi się o kryzysie mediów, to właśnie prezesi spółek z tej branży mają w Ameryce najwyższe dochody.

Absolutnym liderem jest szef Viacomu Philippe Dauman, który w 2010 roku zarobił 84,3 miliona dolarów, przeszło dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. W ten sposób akcjonariusze wynagrodzili go za wzrost wartości akcji w 2010 roku spółki aż o 33 procent. Viacom jest w cenie, bo coraz lepiej korzysta z odbicia rynku reklamowego w Stanach Zjednoczonych. Jednak w podobnej sytuacji jest kilka innych spółek medialnych. Wśród 10 najlepiej zarabiających prezesów w USA aż czterech wywodzi się z tej branży: poza Viacomem także szef CBS Corp. Leslie Moonves (zarobił 53 miliony dolarów), Walt Disney Corp. Robert Iger (27 milionów dolarów) oraz Time Warner Jeffrey Bewkes (26 milionów dolarów).

Prezes News Corp., do którego należy m.in. „Wall Street Journal”, zarobił w minionym roku 16,5 miliona dolarów, co dało mu 52. lokatę na liście najlepiej zarabiających szefów spółek giełdowych Ameryki.

Bardzo dobrze radziły sobie także w ubiegłym roku spółki zajmujące się najnowszymi technologiami, przede wszystkim komputerowymi. Drugi na liście szef Oracle (zarazem założyciel tej spółki) Larry Ellison otrzymał 68 milionów dolarów, co i tak jest znikomą częścią majątku tego miliardera.

Choć dla polskich spółek giełdowych miniony rok także był udany, zarobki prezesów największych firm notowanych na warszawskim parkiecie nijak się mają do tych zza Atlantyku. Tylko nieliczni z nich, jak szef krakowskiego Comarchu Janusz Filipiak, CinemaCity Moshe Greidinger czy TVN Markus Tellenbach, zarabiają więcej niż milion dolarów rocznie. Przeciętna kwota wynosi milion złotych, prawie trzydzieści razy mniej niż w Stanach Zjednoczonych.