Dotychczas sieć norweskich stacji w Polsce rosła w tempie 5 – 7 proc. rocznie. Teraz koncern liczy na 10-proc. wzrost.

Norwegowie liczą na nas

Na zakupy Statoil wybrał się już pod koniec minionego roku – spółka w grudniu podpisała z firmą St1 przedwstępną umowę kupna automatycznych stacji w naszym kraju. – Liczymy, że transakcja ta zostanie sfinalizowana w ciągu najbliższych dwóch, trzech miesięcy – mówi Krystyna Antoniewicz-Sas, rzecznik polskiego oddziału Statoilu.

Dzięki tej inwestycji sieć wzrośnie o 16 stacji. Statoil ma 310 placówek w Polsce. To 60 proc. wszystkich stacji tej marki w Europie Środkowej i Wschodniej.

Koncern, który ma niemal 5 proc. naszego rynku, chce więcej. Jego władze nie zdradzają celów przejęć. Część ekspertów wskazuje na duże sieci, takie jak rosyjski Łukoil czy Slovnaft, związany z węgierskim MOL-em.

Z naszych ustaleń wynika jednak, że przejęcie liczącej 113 stacji sieci Łukoil jest nierealne. Osoba związana z rosyjskim koncernem mówi nam, że choć na razie koncern nie planuje spektakularnego rozwoju sieci, to na pewno nie zamierza wycofywać się z Polski.

Również zakup stacji Slov- naftu wydaje się mało prawdopodobny. Nie są to stacje należące do koncernu, tylko partnerów, którzy albo działają w żółto-czarnych barwach Slovnaftu, albo tylko sprzedają paliwo z jego słowackiej rafinerii. Na południu Polski działa ponad 60 takich obiektów.

– Bardziej prawdopodobne są przejęcia stacji od mniejszych operatorów. Najlepszym źródłem do rozbudowy sieci koncernów w Polsce jest ponad 3 tys. stacji niezależnych – mówi Krzysztof Romaniuk, dyrektor w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Według niego w tej grupie znaleźć można wiele stacji w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach.

Prywatni na celowniku

Łakomym kąskiem są też dobrze prosperujące mniejsze sieci prywatne, np. Huzar (83 stacje), WW Energy (46) czy Moya (40). – Nadchodzący rok będzie dobrym okresem do przejęć, ponieważ przed końcem 2012 r. operatorzy muszą zainwestować w dostosowanie stacji do wymogów ochrony środowiska – twierdzi Krzysztof Romaniuk. Wielu właścicieli stacji nie będzie stać na modernizacje, będą mieli też problem z pozyskaniem kredytu. – W tej sytuacji wejście do sieci franczyzowej dużego koncernu może być jedynym rozwiązaniem – dodaje.

Ćwierć miliarda co rok

Statoil ma już 70 stacji franczyzowych. Według Krystyny Antoniewicz-Sas w tym roku sieć wzrośnie w sumie o 30 obiektów – zarówno franczyzowych, jak i własnych. – W kolejnych latach planujemy co najmniej utrzymanie takiego tempa rozwoju – zapowiada.

Norwegowie twierdzą, że pieniędzy na pewno im nie zabraknie. Firma zapowiada, że co roku zamierza wydawać na inwestycje 1,3 mld koron, czyli ok. 660 mln zł. Spora część tej sumy może trafić na polski rynek.

Skandynawski koncern nie miał natomiast specjalnie udanego I kwartału. Zysk netto wyniósł co prawda 31,2 mln dol., ale w efekcie wzrostu notowań ropy naftowej i rekordowo wysokich cen paliw, marże na stacjach w naszym regionie Europy mocno spadły. Według danych Statoilu marże w Polsce skurczyły się o niemal 5 proc.

PRAWO

O akwizycji decyduje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Zgodnie z prawem przejęcie sieci stacji w Polsce odbywa się na takich samych zasadach jak każda transakcja. Różnica polega jedynie na tym, że ze względu na koncentrację aktywów musi ją zaakceptować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sprawdza on, czy podmiot dokonujący akwizycji nie będzie miał pozycji dominującej. Ma to zapobiec monopolizacji rynku.

W przypadku polskiego rynku paliw gracze mniejsi niż PKN Orlen, który dysponuje największą siecią stacji w kraju (jedną czwartą wszystkich obiektów), nie muszą obawiać się, że urząd antymonopolowy nie wyda im zgody na przejęcie. W marcu tego roku UOKiK zgodził się np. na zakup przez Statoil polskiej sieci St1.

Problem byłby już jednak w razie ewentualnej fuzji najwiekszych graczy na rynku – Orlenu i Lotosu.

Znane są przypadki odmowy, które pogrzebały plany akwizycyjne dużych firm. Nie dotyczą one jednak rynku paliwowego. Na przykład w lutym 2011 r. UOKiK doszedł do wniosku, że przejęcie spółki Merlin przez NFI Empik doprowadzi do ograniczenia konkurencji na tym rynku, po czym zablokował transakcję.