Z automatu taniej

Wygląda na to, że nowa stacja przyjmie się w Czechach. Jak twierdzą eksperci, są one kilkukrotnie tańsze w utrzymaniu niż typowe stacje premium. Na całodobowej stacji Expres 24 nie ma sklepu, usług dodatkowych ani personelu. Kierowca sam tankuje – do wyboru ma dwa rodzaje paliwa: benzynę Eu-95 i olej napędowy, a potem płaci w automacie (na razie tylko kartą, choć wkrótce pojawić mają się tam dystrybutory przyjmujące gotówkę). Według Martina Durcaka, szefa Benziny, czeskiej sieci stacji Orlenu, dzięki takiej oszczędności, Expres 24 jest w stanie zaoferować niższe ceny. Różnice sięgają kilkunastu groszy na litrze. Nic dziwnego, że Orlen już przymierza się do uruchamiania kolejnych samoobsługowych stacji w Czechach. – Jesteśmy gotowi, by otworzyć kilkadziesiąt takich obiektów – zapewnia Durcak.

Kiedy pojawią się w Polsce? Orlen nie chce składać żadnych deklaracji. – Za wcześnie na jakiekolwiek wnioski dotyczące przyszłości tego typu projektów – podkreśla Joanna Puskar z biura prasowego koncernu.

Express 24 to logo tymczasowe, koncern nie chce bowiem, by testowany obiekt klienci kojarzyli z konkretną marką. Na razie nie wiadomo, pod jaką nazwą działać będą docelowo.

Stacje automatyczne to wciąż niezagospodarowana nisza w naszym kraju. Działają tu tylko 176 stacje tego typu (tradycyjnych stacji jest 37 razy więcej). Klientów zainteresowanych samoobsługą przybywa. Szacuje się, że już co czwarty kierowca w Polsce regularnie tankuje na stacjach oferujących tańsze paliwa. A właśnie cena to główny atut automatów. W sytuacji, gdy drożejąca ropa naftowa powoduje dynamiczny wzrost cen, ten kanał sprzedaży staje się coraz bardziej atrakcyjny. W Polsce stacje samoobsługowe sprzedają litr benzyny o kilka groszy taniej.

Rośnie konkurencja

U nas w tym segmencie rynku działa już potentat na rynku automatów, fiński Neste oraz norweski Statoil. Ta pierwsza sieć ma ponad 100 stacji samoobsługowych w Polsce. Z kolei Statoil do niedawna stawiał przede wszystkim na stacje premium oraz rozwój segmentu ekonomicznego, opartego na półautomatycznych stacjach 1-2-3. Zatankować można na nich zarówno z tradycyjnych dystrybutorów, jak i samoobsługowych. Statoil zamierza na koniec roku mieć ponad 80 takich obiektów. Poza tym w ubiegłym roku norweski koncern przejął od St1 Polska 16 typowych stacji automatycznych.

W budowę takiej sieci zainwestowała w minionym roku również notowana na NewConnect spółka Momo. Firma na razie uruchomiła jedną stację – w Grodzisku Mazowieckim. Jej przychody po pierwszych trzech miesiącach przekroczyły 1 mln zł. Według Jacka Malca, prezesa Momo, jeszcze w tym roku spółka otworzy kolejne dwie placówki – w Radomiu. Do końca 2012 roku firma zamierza zbudować na terenie Mazowsza w sumie osiem stacji, do 2015 roku – 31.

Do niedawna również Lotos mówił o uruchomieniu kilkudziesięciu samoobsługowych stacji. Ostatecznie spółka w 2009 r. wycofała się z projektu.