Jeśli się powiedzie, może pomóc przełamać impas miedzy resortami finansów i gospodarki, dotyczący zasad publicznej pomocy firmom. To pilne, bo na wsparcie czeka już kilkanaście projektów. Ośmioma, które dotyczą zainwestowania w Polsce 950 mln zł i utworzenia 4,1 tys. miejsc pracy, zajmuje się już Ministerstwo Gospodarki. Resort wylicza, że gdyby zostały przyjęte, inwestorzy dostaliby w latach 2011 – 2016 z państwowej kasy 45 mln zł.

Od nowego roku wsparcie inwestycji zostało całkiem zawieszone. Nie powiodły się próby uzgodnienia i przyjęcia nowego programu wspierania strategicznych inwestycji. Minister finansów Jacek Rostowski chce dopłacać do niewielu inwestycji i tam, gdzie jest wysokie bezrobocie. Takie miejsca nie interesują firm innowacyjnych, a raczej tradycyjne fabryki. A szefowi resortu gospodarki Waldemarowi Pawlakowi zależy na dużej liczbie firm innowacyjnych – te jednak wybierają duże ośrodki akademickie z wykształconą młodzieżą i dobrą infrastrukturą. A tam bezrobocie jest małe, więc nie dostają wsparcia.

– Przez ten spór przyznawanie grantów zostało zamrożone, a inwestorzy albo czekają, albo co gorsza mogą poszukać nowych lokalizacji – mówi „DGP” Tomasz Podolak, doradca zarządu Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL). I dodaje, że konkurencja jest ostra. – Nasi główni rywale w regionie, czyli Słowacja, Rumunia i Węgry, dają inwestorom dużo większe wsparcie – mówi Podolak.

Na razie do Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych zgłaszają się inwestorzy. – Prowadzimy obecnie rozmowy ze 157 firmami, które mogłyby zainwestować 6,3 mld euro i utworzyć 37 tys. miejsc pracy – mówi „DGP” Iwona Chojnowska-Haponik, dyrektor departamentu inwestycji zagranicznych PAIiIZ.

Mniej więcej co dziesiąta inwestycja kwalifikowałaby się do przyznania grantu, ale wnioski muszą poczekać na rozpatrzenie do momentu przyjęcia nowego programu przez rząd.

Zdaniem ekspertów załatwienie sprawy Nordei będzie dobrym sygnałem. – Pokazuje, że coś zaczyna się dziać – mówi Paweł Tynel, dyrektor w Ernst & Young. Dodaje jednak, że poprawienia wymaga procedura przyznawania pomocy. Nordea czekała na nią blisko dwa lata. Dlatego popiera pomysł MG, aby decyzje podejmował minister gospodarki, a nie rząd.

Tymczasem Nordea rozwija uruchomione jesienią centrum. – Świadczy usługi back-office dla skandynawskich oddziałów banku. Wymaga to wysokich kwalifikacji i daje możliwość rozwoju – mówi Chojnowska-Haponik. O takie właśnie inwestycje, zdaniem ekspertów, powinna zabiegać Polska.

Jak budżet pomaga inwestorom

W ramach rządowych grantów firmy mogą dostać dopłaty do miejsc pracy, wartości inwestycji lub obydwu tych kategorii. W zamian wiążą się z krajem na długie lata. W samym okresie wsparcia trwającym zwykle 3 – 5 lat wpływy z podatków przekraczają zwykle udzielone dotacje. Do tego dochodzą nowe miejsca pracy. Jeśli inwestor nie spełni warunków musi zwrócić pieniądze. Projekt nowego systemu wsparcia zawiera dwie kontrowersyjne zmiany: minister finansów chce wspierać te firmy, które inwestują w powiatach o stopie bezrobocia o 75 proc. większej niż średnia w kraju. Chce też wykluczyć z grantów firmy, które dostają inne formy pomocy – np. w strefach ekonomicznych lub z funduszy z UE. OLA