W poprzednim miesiącu zarejestrowano w Polsce blisko 22,4 tys. nowych samochodów osobowych. To wynik tylko o 5,3 proc. gorszy niż przed rokiem, ale w porównaniu do marca oznacza spadek aż o 18 proc. – wynika z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów opublikowanych przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, zrzeszający producentów i sprzedawców samochodów.

– Jeszcze nie ma dramatu, ale powoli wychodzą trudności z dostępnością samochodów – ocenia Robert Mularczyk, rzecznik prasowy Toyota Motor Poland.

W najbliższych miesiącach może być jeszcze gorzej, bo grono firm, które mają problem z obsłużeniem popytu, rośnie. Widać to w statystykach. W kwietniu zarejestrowano aż o 24,5 proc. mniej volkswagenów niż przed rokiem, choć sprzedawcy twierdzą, że chętnych na zakup jest bardzo dużo. 27,2-proc. spadek dotknął również Kię, a ponad 18-proc. Hondę. Problemy ma też Skoda. Firma wciąż jest na szczycie listy sprzedawców, ale w kwietniu jej wynik był gorszy od zeszłorocznego o 9,6 proc.

Co ciekawe, na razie problemów nie ma Toyota, która w kwietniu utrzymała wynik na zeszłorocznym poziomie. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że importer japońskiej marki przymierza się powoli do rewizji planów sprzedaży na ten rok. Będzie to mieć związek z przestojami w europejskich i azjatyckich fabrykach w efekcie marcowego trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii.

Nieoczekiwanie pogorszyła się sprzedaż idącego na początku roku jak burza Renault. Liczba rejestracji tej marki była niższa o ponad 14 proc. Powodów do radości francuskiemu koncernowi przysparza jednak Dacia. Liczba rejestracji tej marki poszybowała w górę aż o ponad 84 proc.

Dobrze wiodło się w zeszłym miesiącu też Nissanowi (+34,1 proc.), Hyundaiowi (+20 proc.), Volvo (+12,5 proc.). Złą pasę przełamał w końcu Ford, który poprawił wynik o 12,3 proc. Firma zbiera pierwsze żniwo wprowadzenia na polski rynek nowej wersji sztandarowego modelu Focus.

Niestety wygląda na to, że przynajmniej na razie polscy kierowcy, którzy chcą wymienić samochód na nowy, muszą się uzbroić w cierpliwość. Jak twierdzi sprzedawca Skycar, jednego z brokerów samochodów, sprowadzających na zamówienie nowe auta z zagranicy, przy tym kursie euro lepiej poczekać, niż zamawiać samochód poza krajem.

Także na marki luksusowe, takie jak audi, trzeba poczekać nawet do czterech miesięcy. Takie samochody są produkowane na zamówienie.