Aż 321 instytucji nie przeszło stress testów, nie spełniwszy wymagań co do wysokości kapitału własnego (10 proc. wartości wkładów). Spośród nich u ponad 40 proc. ten wskaźnik nie przekroczyłby nawet 2 proc. Szkody, jakie poniosłaby rosyjska gospodarka w wyniku zawalenia się systemu bankowego, wyniosłyby ponad 5 proc. PKB. Dla porównania japońskie straty w rezultacie tsunami szacowane są na 2 – 4 proc. PKB.

Podobnym stress testom Bank Rosji co pół roku poddaje ponad tysiąc istniejących w kraju banków. Po raz pierwszy jednak zastosowano metodę, w której bada się skutki wystąpienia kilku możliwych zagrożeń naraz. Po pierwsze wzięto pod uwagę kłopoty rynkowe związane z wahaniami kursów walut i indeksów giełdowych. Po drugie – utratę płynności w rezultacie wycofania wkładów. Wreszcie problemy kredytowe związane ze wzrostem odsetka toksycznych długów.

Potencjalny krach na giełdzie sięgający połowy wartości najważniejszych indeksów RTS i MMWB pozbawiłby banki 12,7 proc. kapitału. To i tak optymistyczne założenie; w wyniku ostatniej recesji obie giełdy straciły odpowiednio 71,4 proc. i 66,8 proc.

Od tej pory instytucje finansowe wzmogły aktywność na rynkach. W ubiegłym roku wkłady rosyjskich banków w obligacje wzrosły aż o 160 proc. Systemowi nie zagroziłaby za to zakładana 20-proc. dewaluacja rubla (w 2008 r. było to 16 proc.). Dzięki zrównoważeniu rezerw walutowych taka utrata wartości waluty spowodowałaby zaledwie 0,11 proc. strat.

Spadek płynności aktywów spowodowałby z kolei stratę 13,8 proc. kapitału rosyjskich banków, gdyby powtórzył się scenariusz z 2008 r. Wówczas społeczeństwo wycofało z banków 20 proc. oszczędności. W przypadku osób prawnych wskaźnik ten wyniósł 10 proc.

Najwięcej kłopotów wywołałyby jednak problemy z terminową spłatą należności. W przypadku powtórki kryzysu należałoby się liczyć ze spisaniem na straty co szóstego kredytu. Zdaniem banku centralnego oznaczałoby to utratę 1/4 całego kapitału.

Problemy z długami już dziś są czułym punktem systemu. Szacuje się, że 10 proc. zadłużenia stanowią tzw. złe długi.