Jerzy Jóźkowiak nowy prezes Poczty Polskiej, wycofał się z rewolucyjnych reform. 669 placówek, które miały zostać przekształcone w agencje lub zlikwidowane, pozostanie nietkniętych. Przynajmniej na razie. Prezes twierdzi, że to nie wybory kazały mu zmienić decyzję poprzednika, lecz bałagan po nim odziedziczony. W rozmowie z „DGP” mówi, że przecierał oczy przeglądając harmonogram cięć. – Nie wiadomo, według jakich kryteriów wskazano placówki do likwidacji. Niektóre z nich były dochodowe – twierdzi.
Publikacja: 28 kwietnia 2011, 03:00 Aktualizacja: 28 kwietnia 2011, 08:34
Według jego poprzednika cięcia na Poczcie miały przynieść 200 – 300 mln zł oszczędności rocznie.
Jóźkowiak uważa, że te liczby nie są pewne. Poczta ma dokładnie sprawdzić sytuację finansową aż 3,3 tys. placówek. Dopiero potem zadecyduje, które z nich zamknie, które rozbuduje, a które przekształci w agencje.
Już teraz wiadomo, że w 77 placówkach przeznaczonych przez poprzedni zarząd do likwidacji nic się nie zmieni, a sytuacja 158 wymaga jeszcze analizy. Reszta z 669 urzędów też przetrwa, ale zostaną przekształcone w agencje pocztowe.
Co na to eksperci? Marta Gajęcka, była prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego, obecnie partner w firmie doradczej Ernst & Young, uważa, że wstrzymanie zmian to dobry ruch, bo rzetelny audyt wymaga czasu. Jednak same cięcia kosztów nie wystarczą, by postawić Pocztę na nogi. – Poczta Polska potrzebuje nowych źródeł przychodów. W taki sposób rozwijają się największe poczty europejskie – mówi.
Przykładem może być fińska Itella Group, która oprócz dostarczania listów i paczek, świadczy też m.in. usługi finansowe przez internet. Jukka Alho, prezes Itella Group, mówi „DGP”, że operator zmniejszył liczbę oddziałów własnych do 150 na 1050 wszystkich placówek. – Dziesięć lat temu świadczyliśmy tylko usługi pocztowe. Dziś to tylko połowa przychodów. Resztę dają działalność logistyczna i usługi informatyczne – mówi Jukka Alho.
W podobnym kierunku idzie Jóźkowiak. Według niego za kilka lat przychody z listów stanowić mają 60 – 70 proc., a reszta pochodzić ma ze sprzedaży usług finansowych i ubezpieczeń. Poczta ma też postawić na usługi nowego typu. – Klient mógłby odbierać całą dobę przesyłki i listy polecone – mówi Jóźkowiak. Jesienią pojawi się usługa powiadamiania SMS-em o przesyłce.
Prezes Poczty przyznaje, że jego firma nie uniknie zmian i zwolnień pracowników. Jednak ich skala będzie znana najwcześniej w trzecim kwartale.
1: nmd z IP: 95.160.216.* (2011-04-28 07:47)
zacznij się leczyć...
2: Irena Anna z IP: 213.216.74.* (2011-04-28 08:05)
Nigdy poczta nie działała tak żle jak obecnie.Zamiast likwidować urzędy pocztowe powinno się zwolnić pracowników działających na szkodę poczty i klientów a na ich miejsce zatrudnić osoby odpowiedzialne.Podam przykład. List polecony nadany w Warszawie 18.04.11. został awizowany 21.04.2011 r i odebrany 27.04.2011 r.Na kopercie jednak przystawiono pieczątkę że list został awizowany powtórnie 28.04.2011 r.Oczywiście nie było żadnego awiza bo mam 7 dni na odebranie listu.Kolejny list polecony nadany w Warszawie 19.04.2011 również awizowano 21.04.2011, został odebrany 27.04.2011 r ale na kopercie była już pieczątka że awizowano powtórnie 28.04.2011 r.
Otrzymałam również list zwykly z rozliczeniem salda bankowego oczywiście z rozciętą kopertą co oznacza że ktoś miał dostęp do moich rozliczeń.Daleko idące niedbalstwo pracowników poczty.
3: boy z IP: 78.88.248.* (2011-04-28 09:36)
Tak się dzieje gdy politycy pchają swoje łapska w zarządzanie gospodarką.PP SA będzie potrzebna w kampanii wyborczej a później jako "lodówka" dla tych co nie załapią się do Sejmu i Senatu oraz innych agend.Tak było,jest i długo będzie niezależnie od tego kto jest przy korytku ...
4: nmd z IP: 95.160.216.* (2011-04-28 19:07)
Ireno Anno, cóż to za zarzuty? Masz 7 dni na odebranie i listy zostały przygotowane (pieczątka z datą 28 czyli po 7-miu dniach) do powtórnego awizowania... i tak powinno być, a że odebrałaś 27 czyli wszystko w porządku.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.









