Coroczna opłata ekologiczna zamiast akcyzy, tańsze nowe samochody, a nieopłacalne sprowadzanie starych – takie mogą być skutki planowanego przez Brukselę ujednolicenia systemu opodatkowania i rejestrowania aut w UE.
Publikacja: 14 kwietnia 2011, 03:00 Aktualizacja: 14 kwietnia 2011, 09:30
Unijna Komisja ds. Przedsiębiorstw i Przemysłu prowadzi właśnie społeczne konsultacje w sprawie planowanego ujednolicenia procedur związanych z rejestracją aut we wszystkich krajach członkowskich. Chodzi jednak nie wyłącznie o różne czynności biurokratyczne, lecz także o odmienne systemy opodatkowania pojazdów obowiązujące w poszczególnych państwach.
Nowe wspólnotowe przepisy mają promować kupowanie samochodów nowych lub najwyżej kilkuletnich, bezpiecznych i ekologicznych. Stracą właściciele aut starszych, które nie spełniają najnowszych norm emisji spalin – w ich przypadku podatek będzie najwyższy.
„Rejestracja używanego samochodu sprowadzonego z innego kraju członkowskiego często powoduje konieczność uiszczenia dodatkowych opłat, co sprawia, że mamy do czynienia z podwójnym opodatkowaniem. Wynika to z tego, że narodowe podatki rejestracyjne nie są zharmonizowane” – czytamy w oficjalnym komunikacie Komisji.
Jak udało się ustalić „DGP”, chce ona ujednolicić podatki rejestracyjne już w przyszłym roku. Zaraz po zakończeniu etapu konsultacji, co się stanie 26 maja tego roku, ma się rozpocząć przygotowywanie projektu konkretnych przepisów. – Na tym etapie trudno jednak powiedzieć, czy będzie to dyrektywa, czy rozporządzenie – mówi „DGP” Andrea Maresi, rzecznik Komisji ds. Przedsiębiorstw i Przemysłu.
Różnica jest znaczna, bo rozporządzenie wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, a w przypadku dyrektywy państwa członkowskie mają kilka lat na wprowadzenie w życie jej przepisów.
Docelowo Bruksela zamierza wprowadzić we wszystkich krajach członkowskich system podobny do tego, jaki obowiązuje w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Kierowcy płacą tam roczny podatek samochodowy, którego wysokość uzależniona jest od tego, ile dwutlenku węgla do atmosfery emituje samochód.
Na Wyspach roczny podatek za pojazdy emitujące ponad 255 g CO2 na kilometr wynosi – w przeliczeniu – ponad 2 tys. zł, ale już np. ekologiczna Toyota Prius w ogóle zwolniona jest z opłaty.
– Planowana przez Brukselę harmonizacja powinna dotyczyć wyłącznie systemu, a nie stawek opłat. Te trzeba dostosować do polskich realiów – zaznacza Andrzej Halarewicz, analityk rynku motoryzacyjnego z firmy Jato Dynamics.
Wprowadzenie nowego, opłacanego corocznie podatku wiązałoby się z likwidacją obowiązującej obecnie akcyzy. Automatycznie przełożyłoby się to na niższe ceny samochodów w salonach. W przypadku aut z silnikami o pojemności do 2 litrów stawka akcyzy wynosi 3,1 proc., a więc potaniałyby one o kilka tysięcy złotych. Z kolei ceny luksusowych limuzyn czy SUV-ów z większymi motorami spadłyby nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych, ponieważ są one obłożone akcyzą w wysokości 18,6 proc.
Ale samo Ministerstwo Finansów nic jeszcze nie słyszało o planach KE. – Nie prowadzimy prac nad zmianą systemu opodatkowania samochodów, nie konsultował się z nami także nikt z Brukseli – usłyszeliśmy w resorcie. Co roku zarabia on na akcyzie samochodowej 1 – 1,5 mld złotych. Przedstawiciele branży motoryzacyjnej twierdzą, że z podatku ekologicznego państwo ściągnęłoby tyle samo, co oznacza, że średnio każde auto osobowe musiałoby być obłożone rocznym podatkiem w wysokości 100 – 120 złotych. Nie wiadomo jednak, czy opłatę uiszczaliby także ci, którzy już wcześniej zapłacili akcyzę.
Podatek musi być akceptowalny społecznie
Jakub Faryś | prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego
Podoba się panu pomysł Komisji?
Postulujemy zastąpienie akcyzy podatkiem ekologicznym już od dobrych kilku lat, ale polskim władzom zależy na samych zyskach. Akcyza to czysty podatek fiskalny, w dodatku niesprawiedliwy. Bo jak wytłumaczyć, że od volkswagena passata 2.0 TDI odprowadzić trzeba 3,1 proc. akcyzy, a od toyoty avensis 2,2 D-4D o identycznych parametrach aż 18,6 proc.? Tymczasem podatek ekologiczny uzależniony od emisji dwutlenku węgla traktuje wszystkich równo, a do tego zachęca do kupowania bardziej ekologicznych aut.
Czyli Polakom, którzy sprowadzają z Zachodu stare samochody, trzeba porządnie dołożyć?
W żadnym wypadku. Podatek musi być dostosowany do realiów rynku i akceptowalny społecznie. Takie stawki jak w Niemczech czy Wielkiej Brytanii nie wchodzą w grę. Chodzi nie o to, aby ciemiężyć społeczeństwo, lecz by kupujący auta zaczęli myśleć ekonomicznie: kupię młodsze auto, bo bardziej mi się to opłaca, a nie dlatego, że tak mi każą. Mniej trujesz, masz bezpieczniejsze auto, to płacisz mniej – logiczne. W dodatku takie podejście do sprawy spowodowałoby, że ceny nowych i prawie nowych aut mocno by spadły, co napędziłoby popyt. Niestety nasza władza – bez względu na opcję – ciągle myśli krótkodystansowo.
1: tik z IP: 83.27.197.* (2011-04-14 08:07)
Czas najwyższy opuścić te skostniałe i skorumpowane służby UE i inne, służące głównie potentatom finansowo produkcyjnym, a nie myślące o szarych ludziach. Wydaje się, że antyglobaliści mają dużo racji!
2: vts z IP: 195.114.160.* (2011-04-14 10:50)
"ekologiczna Toyota Prius" - oksymoron. Czemu nikt nie zwraca uwagi na koszt, jaki ponosi srodowisko przy produkcji i pozniejszej utylizacji pojazdu? Moim zdaniem oczywiscie nie chodzi wcale o to, zeby bylo "ekologicznie" (niezaleznie od calego niezrozumienia co to slowo oznacza", tylko zeby zarobic. Zarobic maja firmy (ale nie wszystkie), panstwa, samorzady. Byle doic podatnika/konsumenta. Tylko idiota uwierzy, ze jak sie utrudni zycie posiadaczom starych aut, to od tego potanieja nowe. No, chyba, ze sie takie wymagajace panstwo bedzie dorzucac do roznicy, jaka musialbym doplacic do nowego auta (w odpowiedniej klasie oczywiscie). Ja wole pieniadze przeznaczyc na co innego, niz na nowe auto co rok-dwa.
3: filemon z IP: 89.231.179.* (2011-04-14 11:04)
One wcale nie są skostniale i skorumpowane. Gdyby ich nie było ten porąbany rząd pełen "fachowców" już dawno puściłby cię z torbami. To właśnie UE narzuca określone wysokośći podatków, gdyby to miał robić donald ze swoimi fachowcami w obecnej chwili to byś musiał im oddać 3/4 swoich zarobków. Zobacz np; dzięki komu zniesiono cło w unii, paszporty za które musiałeś bulić oraz inne dodatki. Dowiedz się też ile płacimy jako kraj za niedostosowanie prawa unijnego, gdzie rząd woli płacić kary niż zmienić prawo na korzystniejsze dla POlaków. Tak wygląda naga prawda.
4: do 3 z IP: 89.229.216.* (2011-04-14 13:04)
Ale przecież od jesieni będzie super-przecież wybory wygrają pisiorki oszołomki i wszelkie akcyzy,vaty itp znikną.Wszyscy wiemy,że zniesienie cła w Unii i paszportów zawdzięczamy prezesowi.
5: KiK z IP: 109.110.223.* (2011-04-14 14:01)
Oznacza to tylko tańsze samochody dla bogaczy.
6: Robert z IP: 194.169.228.* (2011-04-14 22:29)
Na starszeauta pl organizujemy opór przeciwko podatkowi ekologicznemu!
7: flash z IP: 82.177.67.* (2011-04-15 11:30)
filemon masz poniękąd rację, UE w pewnych aspektach jest dobra dla nas, ale zmuszanie nas do kupowania nowych samochodów pod pretekstem ekologii to lipa. Samochody z LPG, dlaczego nie są traktowane ulgowo? Czasami stary samochód z zadbanym silnikiem i LPG jest bardziej ekologoczny niż jakiś nowy 8, 10-cio cylindorwy przytarty spalający olej smok.
Polaków nie stać na nowe samochody przu zarobkach na poziomie 1300 brutto.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.









