Amerykański koncern chce budować reaktory dla pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Westinghouse przekonywał wczoraj w Warszawie, że jeśli wygra wart ponad 40 mld zł przetarg, zaprosi do współpracy polskie firmy.

– Widzimy potencjalnych partnerów w Polsce w branży budowlanej i inżynierskiej – mówi „DGP” Anders Jackson, wiceprezes Westinghouse. – Z pewnością część podzespołów przyszłej elektrowni będziemy zamawiać u naszych światowych dostawców, ale od 60 do 70 proc. wartości dostaw będzie realizowanych na terenie Polski i przy pomocy polskich firm – zapewnia wiceszef koncernu.

Podobne deklaracje o udziale polskiej branży przy realizacji elektrowni jądrowej składali wcześniej konkurenci Amerykanów w wyścigu po polski atom. Pierwszą elektrownię ma wybudować Polska Grupa Energetyczna PGE. W lipcu firma powinna rozpisać przetarg na dostawcę technologii. Oprócz Amerykanów chrapkę na kontrakt mają amerykańsko-japoński koncern GE Hitachi oraz francuski tandem: Areva i EDF. Szacunki PGE zakładają, że koszt budowy 1000 MW nie przekroczy 3,5 mld euro. Anders Jackson mówi jednak, że obecnie trudno oszacować ostateczne koszty budowy polskiej elektrowni atomowej.

– Dopóki nie ma szczegółów inwestycji, nie wiemy, co zawierają szacunki PGE. Jeżeli odnoszą się do zaprojektowania i wybudowania elektrowni, to kwota 3,5 mld euro za 1000 MW brzmi rozsądnie – mówi nam wiceszef koncernu.

Amerykanie zapowiadają wybudowanie w Polsce centrum produkcji komponentów dla elektrowni jądrowych planowanych w całym regionie. Westinghouse przymierza się bowiem również do realizacji elektrowni jądrowej na Litwie. Czy fabryka powstanie u nas, jeśli kontrakt trafi w ręce konkurencji? – W takim scenariuszu bardziej prawdopodobne jest, że fabryka stanie w innym miejscu – mówi Jackson.

Połowa prac przy budowie elektrowni to roboty konstrukcyjne, takie jak betonowanie, zbrojenia, montaż. Amerykanie od kilku miesięcy sondują polską branżę wykonawczą w poszukiwaniu kooperantów. Z naszych informacji wynika, że menedżerowie i inżynierowie Westinghouse’a szybko znaleźli wspólny język z kadrą zarządzającą Energomontażu Północ, firmy, która ma już doświadczenie przy budowie fińskiej atomówki. Współpracą z dostawcami technologii atomowych zainteresowane są również Polimex-Mostostal, Budimex, Elektrobudowa czy Erbud.

Wczoraj w sejmowej komisji nadzwyczajnej ruszyły prace nad rządowymi propozycjami ustawowymi, które mają dać prawne podstawy rozwoju energetyki atomowej.

– Standardy bezpieczeństwa powinny być najwyższe z możliwych i zawierać międzynarodowe doświadczenia – zapewnia Hanna Trojanowska, pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej.

Ale zdaniem Władysława Mielczarskiego, europejskiego koordynatora ds. budowy połączeń transgranicznych, awaria elektrowni atomowej w Japonii zamyka projekt budowy siłowni w kraju. Ekspert uważa też, że z powodu podniesienia progów bezpieczeństwa wzrosną koszty budowy atomówek. To woda na młyn zielonych. O rozwój energetyki odnawialnej zaapelowało wczoraj Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej.

– Energetyka jądrowa jest droga i zupełnie niepotrzebna – uważa Robert Cyglicki, dyrektor programowy Greenpeace Polska.

Szacuje się, że do 2020 r. Polska potrzebuje co najmniej 8 tys. MW. Pierwsza elektrownia atomowa może zaspokoić ponad 30 proc. tych potrzeb.

PRAWO

O budowie elektrowni zdecyduje wkrótce rząd

Zasady budowy polskiej elektrowni reguluje Program polskiej energetyki jądrowej. Dokument zawiera szczegółową informację na temat działań, które będą realizowane do 2020 r., z perspektywą do 2030 r., koniecznych do wprowadzenia w Polsce energetyki jądrowej. Do 30 czerwca 2011 r. rząd powinien przyjąć odpowiednie przepisy prawne niezbędne do rozpoczęcia procedury ustalenia lokalizacji i zawarcia kontraktu na budowę (do 31 grudnia 2013 r.). Kolejny rok zarezerwowano na wykonanie projektu technicznego i uzyskanie wymaganych prawem uzgodnień.