W ubiegłym roku wydatki majątkowe wszystkich gmin, powiatów i województw wyniosły 44,2 mld zł i były o 1,1 mld zł wyższe niż rok wcześniej. To tchnęło w lokalne władze optymizm i na ten rok planują inwestycje wyższe nawet o 20 – 30 proc.

Minister ogranicza

Na przeszkodzie do osiągnięcia tego celu stanąć im może wyłącznie minister finansów Jacek Rostowski, który do walki z zadłużeniem i deficytem finansów chce użyć nowej broni. Od tego roku każe wliczać do wskaźników zadłużenia nie tylko kredyty, lecz także leasing czy partnerstwo publiczno-prywatne. Z kolei od przyszłego roku chce wprowadzić limit deficytu w budżetach samorządowych, który docelowo ma wynosić tylko 1 proc. Samorządy już się tego obawiają. – To nie jest dług przejedzony. Samorządy skorzystały z impulsu w postaci unijnych funduszy i ciągną polskie inwestycje – uważa Rudolf Borusiewicz, sekretarz generalny Związku Powiatów Polskich.

Rosną inwestycje i długi

Przyspieszenie inwestycyjne związane jest głównie z tym, że samorządy coraz sprawniej pozyskują unijne fundusze. Spieszą się, aby wykorzystać dostępne pieniądze przed końcem 2013 roku, ponieważ spodziewają się, że w nowym sześcioletnim budżecie Unii na lata 2014 – 2020 środki na fundusze spójności zostaną ograniczone, a wtedy lokalne inwestycje znacznie zwolnią.

Unia wymaga jednak wkładu własnego. Najczęściej samorząd musi pokryć koszty budowy z własnych środków, a dopiero po jej ukończeniu otrzymuje od Unii zwrot około 70 proc. poniesionych kosztów. Tak czy inaczej musi mieć własne pieniądze. A gdy ich nie ma w kasie, to je pożycza. To zadłużanie coraz mniej podoba się resortowi finansów, ale samorządy także mają swoje argumenty. – Jeśli chcemy korzystać z członkostwa w Unii i być beneficjentem netto, musimy wydawać więcej pieniędzy, niż wpłacamy do unijnej kasy – przypomina Lesław Fijał, skarbnik Krakowa. Dodaje, że obecnie rząd więcej energii poświęca duszeniu zadłużenia niż wsparciu inwestycji. Samorządy jednak robią, co mogą, aby budować dalej.

Jak wynika z naszej sondy przeprowadzonej w siedmiu województwach i siedmiu miastach, w budżetach na ten rok mają zaplanowane wydatki majątkowe wyższe niż w 2010 r. o 20 – 30 proc. Małopolska zamierza wydać w tym roku na inwestycje 770 mln zł, a województwo łódzkie blisko 300 mln zł. Rekordzistą wśród województw jest jednak Dolny Śląsk, który zaplanował wydanie aż 873 mln zł, czyli 83 proc. więcej niż w 2010 roku. Z kolei 65 miast na prawach powiatu planuje wydać w sumie ok. 17 – 18 mld zł, wobec 13,2 mld zł w roku ubiegłym. Jedyną poważną przeszkodą w tym zamierzeniu mogą być plany dotyczące wprowadzenia limitu dla deficytów budżetów samorządowych.

PRAWO

MF dokręci śrubę?

Znaczne ograniczenie deficytu lokalnych samorządów, docelowo do 1 proc. dochodów, to propozycja resortu finansów dotycząca walki z deficytem finansów publicznych. Minister Jacek Rostowski w nowej regule wydatkowej chce wprowadzić obostrzenia, by już w 2012 r. deficyty budżetów jednostek samorządu terytorialnego wynosiły nie więcej niż 4 proc. ich dochodów, w kolejnych latach limit dalej by spadał, aż do 2015 r., gdy zatrzymałby się na 1 proc. (początkowo planowano nawet 0 proc.). Limitowanie deficytu znacznie ograniczyłoby możliwość zadłużania lokalnych władz, także na poczet projektów współfinansowanych przez UE.