Fani marki mogą spać spokojnie: nowy właściciel zapewnił, że nie zmieni receptury ani opakowania produktu. Co najwyżej, jak dowiedział się „DGP”, odświeżona może zostać etykieta na butelce. To o tyle prawdopodobne, że firma chce zawalczyć o młodszego konsumenta, w wieku od 14 lat, do którego jak do tej pory nie udało się jej dotrzeć.

Elżbieta Socha z biura komunikacji FoodCare mówi, że pozyskanie Frugo to sposób na wejście w nowy rynek napojów owocowych, na którym firma na razie nie była obecna. Przejęcie rozpoznawalnej i mocnej marki ma pomóc w osiągnięciu sukcesu.

Eksperci przyznają, że jest to całkiem prawdopodobne. O markach, którymi zarządzał FoodCare, dotychczas zawsze było głośno. Tak stało się na przykład z Tigerem, który został graczem numer jeden w kategorii napojów energetycznych, pobijając największego gracza – Red Bulla.

Nowy właściciel ma ambitne plany dotyczące Frugo. Chce wprowadzić kolejne napoje pod tą marką. Jakie? Na razie to tajemnica. Zdradza jedynie, że będzie sprzedawał Frugo także poza Polską.