statystyki

Poczta Polska musi się zmienić w bank. Inaczej nie przetrwa

autor: Paweł Rożyński26.03.2011, 03:00

Poczta Polska - największe pod względem zatrudnionych osób polskie przedsiębiorstwo powinno ograniczyć koszty i mocniej oprzeć się na usługach finansowych. W przeciwnym wypadku nie uda mu się utrzymać przewagi nad rywalami, którzy mocniej zaatakują po uwolnieniu rynku usług pocztowych w 2013 r. Tym bardziej że konkurencja będzie ostra, ponieważ ilość korespondencji papierowej systematycznie spada.

reklama


reklama


Rok 2013 przyniesie prywatyzację Poczty Polskiej i całkowite otwarcie rynku pocztowego. Nie konkurenci są jednak dla niej największym zagrożeniem, a poczta elektroniczna i powszechny odwrót od papieru. Największe pod względem liczby zatrudnionych polskie przedsiębiorstwo musi ograniczyć koszty i mocniej oprzeć się na usługach finansowych. Inaczej mogą po nim pozostać tylko znaczki w klaserach.

Po raz pierwszy w historii Poczty Polskiej prezesem został menedżer ściągnięty z dużej prywatnej korporacji. Jerzy Jóźkowiak objął kierownictwo firmy 1 marca, w gorącym okresie związkowych protestów przeciw strategii, która zakłada zredukowanie w pięć lat 8 tys. etatów i zastąpienie części urzędów agencjami. Jóźkowiak z dnia na dzień zawiesił strategię, oświadczając, że „chce sprawdzić zasadność likwidacji urzędów, tworzenia agencji pocztowych i restrukturyzacji zatrudnienia”. O dalszych planach nie chciał rozmawiać z „DGP”, bo dopiero co został szefem firmy. Jednak według naszych źródeł strategia zostanie gruntownie zmieniona, bo to nie przerosty zatrudnienia i przynoszące straty urzędy są największym problemem Poczty.

Poczta bez gotówki

Niech nikogo nie zwiedzie ubiegłoroczny zysk netto, który według wstępnych danych wyniósł 100 mln zł przy 6,8 mld zł przychodów. To głównie efekt zabiegów księgowych, m.in. rozwiązania rezerwy na zobowiązania pracownicze dzięki zmianom w układzie zbiorowym. Dwa poprzednie lata przyniosły duże straty – odpowiednio 215 i 190 mln zł. – Problemem Poczty jest brak gotówki. Z powodu kłopotów z płynnością już w połowie ubiegłego roku przedsiębiorstwo znalazło się na skraju zapaści – mówi nasz informator. – Sytuację ratuje obsługa przekazów pieniężnych ZUS, która zasila firmę w gotówkę kilka razy w miesiącu.

Trudności Poczty mogą się wydawać zaskakujące, bo wciąż korzysta ona z prawnego monopolu na przesyłki listowe do 50 gramów, a państwo przez lata jej ewidentnie sprzyjało. Np. w 2005 roku przedsiębiorstwo otrzymało na własność grunty, na których stoją budynki. Takie uwłaszczenie miało wzmocnić firmę przed zbliżającą się, choć już raz przesuwaną, liberalizacją rynku.

Dlaczego więc sytuacja Poczty jest tak trudna? Na pewno wpłynął na to kryzys, firmy ścięły wydatki na korespondencję papierową, np. wysyłają teraz za jednym razem kilka faktur. – Prawdziwym zagrożeniem jest substytucja elektroniczna. Zmienia się sposób komunikacji ludzi, rośnie znaczenie SMS-ów, mejli, można wysyłać nawet e-faktury. W Wielkiej Brytanii nawet sądownictwo opiera się już głównie na dokumentach elektronicznych, a nie papierowych – tłumaczy nadzorujący pocztę wiceminister infrastruktury Maciej Jankowski.

W ciągu dekady liczba wysyłanych w Polsce zwykłych listów zmniejszyła się o połowę do miliarda rocznie i proces ten nabiera tempa. – Można mówić o kryzysie rynku pocztowego na całym świecie. Podczas moich spotkań z przedstawicielami innych poczt pojawiają się wypowiedzi od zatroskanych po dramatyczne – dodaje minister Jankowski.

Przedsiębiorstwo podgryzają też prywatni konkurenci. Lista obiektywnych trudności bynajmniej na tym się nie kończy. Poczta ma wciąż nadmiar niepotrzebnego, bezproduktywnego majątku, choćby stacje benzynowe. Popełniono błędy inwestycyjne, budowano wielkie centra logistyczne, jakby oczekiwano bezustannego wzrostu przychodów po 20 proc. rocznie. – Dzieje się tak, gdyż od wielu lat nie widać nadzoru właścicielskiego nad firmą poza powoływaniem członków zarządu. Mamy rządy nominatów związków zawodowych zaaprobowanych przez polityków – mówi były szef sejmowej komisji infrastruktury Janusz Piechociński.

Jego zdaniem poprzedni prezes Andrzej Polakowski to sympatyczny człowiek, ale chciał tylko przetrwać. – Szybko zorientował się, że trzeba mówić politykom, iż buduje się narodowego operatora, a reformowanie to naruszanie czyichś wpływów. Gdy poczuł się zagrożony, kupił najprostszy pomysł firm doradczych, czyli zamykanie nierentownych urzędów, i wywołał awanturę – mówi Piechociński.

Częste zmiany koncepcji rozwoju i nietrafione pomysły to zmora Poczty. Kilka lat temu zarząd wpadł na kosztowny i na szczęście niezrealizowany pomysł, by zbudować wielką sieć teleinformatyczną i świadczyć na niej usługi. Podobnie było ze zmianą logo Poczty – w miejsce koloru niebieskiego miał się pojawić czerwony. W ubiegłym roku, gdy wybuchła burza, zarząd po cichu wycofał się z tych planów.

Po skargach związkowców Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdza wybrane przetargi, m.in. na informatyzację w latach 2007 – 2010. Choć pochłonęła ogromne pieniądze, nie przyniosła poprawy efektywności firmy.

Bankierzy naprawią pocztę

Poczta Polska podlega ministrowi infrastruktury, czyli niezwykle wpływowemu szefowi tzw. spółdzielni w PO, Cezaremu Grabarczykowi. Już od dawna szukał on kogoś, kto tchnie w firmę nowego ducha. Wypatrzył Mariusza Zarzyckiego, gdy ten był jeszcze wiceprezesem PKO BP. On z kolei polecił Jerzego Jóźkowiaka na prezesa (sam został członkiem zarządu). Obaj związani od lat z bankowością, zajmowali stanowiska kierownicze w PBG, a potem w BRE Banku. W tym ostatnim Jóźkowiak był dyrektorem finansowym.

Doświadczeniem menedżerskim Jóźkowiak zdecydowanie góruje nad poprzednikami. Odwołany właśnie Andrzej Polakowski był wieloletnim pracownikiem ZPC Ursus, specjalistą od negocjacji ze związkami. Z kolei Zbigniew Niezgoda, dwukrotnie zasiadający na fotelu prezesa, mógł się pochwalić pracą w charakterze zastępcy szefa delegatury UOP w Lublinie i dyrektora biura zarządu TVP.

Janusz Piechociński jest jednak sceptyczny wobec nowego kierownictwa Poczty. – Wygląda mi to na łódzką stajnię Grabarczyka, a on ma fatalną rękę do ludzi – mówi.

Wybór doświadczonych bankierów nie był przypadkowy. Poczty w Europie mają już średnio 40 – 50 proc. przychodów z usług finansowych. Tymczasem w Poczcie Polskiej to wciąż margines, choć zapowiada ekspansję w tej dziedzinie od co najmniej dziesięciu lat.

Kluczem do zmiany tej sytuacji ma być współpraca z kontrolowanym przez operatora Bankiem Pocztowym, który długie lata wegetował, bo ani zarząd operatora, ani drugi mniejszościowy udziałowiec – PKO BP, nie byli specjalnie zainteresowani rozwojem. Obsługiwał więc głównie pocztowe przekazy pieniężne. Poczta i jej bank pracują teraz nad nowym korzystniejszym dla niego modelem rozliczeń.

Jak wielki potencjał drzemie w banku, pokazały ubiegłoroczne wyniki – liczba klientów zwiększyła się z 490 tys. do 810 tys., saldo kredytów o 40 proc., a depozyty detaliczne o ponad 50 proc. W tym roku spółka zamierza wejść na giełdę. – Nastawiliśmy się głównie na zaniedbanych przez banki seniorów, oferując im proste usługi finansowe, i na mniejsze miejscowości. To był strzał w dziesiątkę – mówi prezes Banku Pocztowego Tomasz Bogus.

Wzoruje się m.in. na niemieckim Post Banku i włoskim Banco Posta, gdzie kluczem do sukcesu była masowość usług i dostęp do sieci dystrybucyjnej operatora pocztowego. Pilotażowo bank utworzył w urzędach 20 mikrooddziałów. Docelowo ma być ich tam dziesięć razy więcej. Pracownicy banku oferują tam usługi bankowe czy ubezpieczenia. Drugi kierunek to otwieranie w urzędach stanowisk finansowych – w 2 tys. urzędów można już zlecić transakcję, założyć rachunek czy wystąpić o kredyt gotówkowy.

Według informacji „DGP” oprócz oferty finansowej Poczta chce rozkręcić usługi dla administracji publicznej i scentralizować zakupy, co miałoby dać 20 – 30 proc. oszczędności dzięki większym upustom.

Kłopotliwe urzędy

Jedna pani w okienku ślini znaczek, druga nakleja, a trzecia wysyła list – tak żartowano sobie z przerostów zatrudnienia i organizacji pracy. Teraz Poczta chce ograniczyć zatrudnienie, zwiększając liczbę placówek. Chce w związku z tym rozbudować sieć agencji prowadzonych na zasadzie franczyzy, jak punkty McDonald’s. Po ostatnich demonstracjach związkowych przedstawiciele rządu wypowiadają się już ostrożniej na temat przyszłych losów istniejących placówek. – To proces przebudowy sieci, a nie zamykanie urzędów. Sieć ma być gęstsza, zwłaszcza w dużych miastach, i lepiej dostosowana do potrzeb klientów. Na agencje przypada obecnie 40 proc. placówek pocztowych i nie unikniemy wzrostu tego współczynnika. W każdym przypadku takie przekształcenie musi się jednak wiązać z analizą ekonomiczną – przekonuje minister Jankowski.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Tagi:poczta

Polecane

  • jagna(2013-08-03 15:44) Odpowiedz 00

    a ja po 16 latach mam już dosyć tej pracy, niedługo chyba trafię do psychiatryka, szkoda zmarnowanego życia przez tą firmę, zawsze tylko poczta i poczta, zero życia prywatnego, szkoda gadać
    młodzi uciekajcie stąd

  • 123(2011-03-27 15:28) Odpowiedz 00

    wszystko co polskie ma się źle... przykładem jest PKP...

  • POCZTÓWKA(2011-10-27 00:13) Odpowiedz 00

    PARĘ LAT TEMU GDY PRZYCHODZIŁAM NA POCZTĘ ODEBRAĆ LIST POLECONY I STAWAŁAM W DŁUGIEJ KOLEJCE TO NIESTETY MUSZE POWIEDZIEĆ, ROBIŁO MI SIE SLABO JAK WIDZIAŁAM TE KOLEJKI ALE STAŁAM SPOKOJNIE NIE AWANTURUJĄC SIĘ GDYŻ CO NA TO MOGŁA PORADZIĆ BIEDNA PANI SIEDZĄCA NA OKIENKU I WYSŁUCHUJACA KOMENTARZY POD SWOIM ADRESEM. TERAZ SAMA JESTEM PRACOWNIKIEM POCZTY POLSKIEJ S.A. SYTUACJA TROCHĘ SIĘ POPRAWIŁA. ALE STOJĄC PO DRUGIEJ STRONIE BARYKADY WIEM, ŻE NACZELNICY NIE MAJĄ WPŁYWU NA TO ILE OSÓB PRACUJE NA ICH URZĘDZIE I MUSZĄ OPEROWAĆ TYLOMA OSOBAMI JAKIE MAJĄ. PRACUJĘ NA MAŁYM URZĘDZIE POCZTOWYM ALE O DZIWO ZAWSZE MAM PEŁNĄ OBSADĘ I NIGDY NIE MA KOLEJEK. TAKŻE DA SIĘ TYLKO TRZEBA DOBRZE UMIEĆ ZARZĄDZAĆ LUDŹMI ORAZ SWOIM URZĘDEM. CHOCIAŻ PRZY NOWEJ STRATEGII POCZTY POLSKIEJ NIEWIEM CZY JA TEŻ NIE WYLĄDUJĘ NA ZIELONEJ TRAWCE. POZDRAWIAM WSZYSTKICH POCZTOWCÓW. TRZYMAJMY SIĘ

  • Kazimierz(2011-05-05 00:04) Odpowiedz 00

    Całkowicie zgadzam się z treścią artykułu. Co do konkrecji, to nie mam wątpliwości, że po 2013 roku rozniosą Pocztę Polską. I bardzo dobrze. W sumie mam już dość tego reliktu przeszłości. Bardzo ważnym jest fakt, że papierkowa poczta coraz bardziej odchodzi w zapomnienie, dlatego ludzie coraz częściej oczekują wysokiej jakości usług internetowych. Najwyższa pora sprostać wymaganiom!

  • Klient(2011-04-04 13:02) Odpowiedz 00

    Odbierałem list z InPostu. Placówka była w jakiejś pakamerze w budynkach magazynowych.Trudno było trafić.Niedługo dla obniżenia kosztów zatrudnią kloszardów, a placówki otworzą na melinach: czynne całą dobę z dodatkowymi atrakcjami. A na poczcie jest, niestety, wielu pracowników z filmów Barei, wąsko wyspecjalizowanych, którym nie chce się podnosić kwalifikacji,aby być uniwersalnymi w swojej pracy. Organizacja pracy panowie, organizacja pracy.

  • zenek(2011-03-28 10:44) Odpowiedz 00

    Dlaczego nie zrobią porządku w administracji, gdzie jest po kilkanaście pań, które zajmują się jakąś dziwną robotą "sztucznie potrzebną". Kiedyś pracownicy mogli skorzystać z ich pomocy obecnie, gdy dzwonisz do pan X i z Działu X , która akurat wyszła, nie możesz się niczego dowiedzieć, bo pani Y z działu X nie ma o tym pojęcia. Pracownik w UP natomiast musi działać jak " komputer" musi wiedzieć wszystko, a może jeszcze więcej. I gdzie tu sprawiedliwość, my pracownicy pierwszej linii stajemy na głowi by klient był zadowolony. A i tak jesteśmy skazani na zwolnienia, mimo ciężkiej pracy.

  • Anna(2011-03-27 22:27) Odpowiedz 00

    Ostatnie zdanie artykułu jest najważniejsze. Skończyć nominacje polityczne.
    W dyrekcji zatrudniani są ludzie Maciarewicza, bo lustrowali z nim WSI. Musieli coś dostać w nagrodę. Następnie sami, po zdobytym u Maciarewicza doświadczeniu robili lustrację na poczcie zwalniając często najlepszych pracowników.Gwoli sprawiedliwości to samo robił SLD po wygranych wyborach.Zwalniał wykształconych, wyszkolonych pracowników a zatrudniał stewardesy.Nowy prezes chyba myśli logicznie, ale czy oczyści tę stajnię Augiasza? Obawiam się.

  • LISTONOSZ.....(2011-03-27 17:05) Odpowiedz 00

    POCZTĄ POMIATAJĄ , ZRÓBCIE PORZĄDEK Z ADMINISTRACJĄ..SAM TUSK MÓWI ADMINISTRACJA Z MNIEJSZYĆ O 40%...

  • rex(2011-03-27 12:03) Odpowiedz 00

    ratujmy polską pocztę, tak być nie może .Co w tym kraju będzie POLSKIE? Jest nieciekawie i przykro

  • Darecki Lodz(2011-03-26 08:25) Odpowiedz 00

    Grabarczyk ... i wszystko jasne. Jego Wysokosc Cezary rozwalil cale Ministerstwo Infrastruktury. PKP, ..., Poczta Polska. Geniusz zarzadzania. Co dotknie w zloto sie zamienia. ... W kieszeniach kumpli i jego wlasnej.

  • obiektywna(2011-03-27 11:58) Odpowiedz 00

    Najlepiej rozwalić darmozjadów rządowych.

  • obywatel(2011-03-26 17:04) Odpowiedz 00

    Na całym świecie Poczta, chociaż w najmniejszej części jest"państwowa", bo jej podstawowym zadaniem są usługi dla ludności.Naszej władzy na "już"
    potrzeba zastrzyku gotówki i jak zwykle myśli"krótkowzrocznie" - tzn. sprzedać, zgarnąć - a co jutro to nie ważne. Zwalniając tyle ludzi - przy już wysokim % bezrobocia - to kolejny bzdurny pomysł.Wracając do Poczty - pięknie napisali poprzednicy komentatorzy. lepiej państwowe - wiadomo, że w najgorszym razie można dochodzić swoich praw w sądzie - a prywaciarza - wiadomo. Co do agencji pocztowych - swojego czasu mieliśmy okazję korzystać z tego dobrodziejstwa - pobierali oplaty i "zmywali się" - szukaj wiatru w polu. A przecież taka agencja będzie prywatna i nie będzie świadczyla takich usług, jak Urząd pocztowy.

  • czytelnik(2011-03-26 12:07) Odpowiedz 00

    Rachunki z Inpostu dochodziły do nas z tygodniowymi, dwutygodniowymi opóźnieniami, przy czym najbliższy oddział Inpostu 40 km od mojego miasta (mam jechać 40 km i tam składać reklamację - paranoja!). Przesyłki i rachunki wysłane Pocztą Polską też mają opóźnienia, ale góra 1-2 dniowe. Mimo wszystko wolę państwową pocztą niż jakiegoś prywatnego operatora, którego nie interesuje to, że czekam na fakturę. Gdy zrezygnowaliśmy całkowicie u operatora telekomunikacyjnego z przesyłania korespondencji Inpostem, wszystko wróciło do normy. Państwowa poczta może nie jest idealna, ale i tak mam pewność, że to na co czekam, faktycznie otrzymam. Chciałbym tylko, by kierujący urzędami pocztowymi byli elastyczniejsi i otwierali szybko nowe okienka w urzędzie, gdy robi się kolejka.

  • Klientka poczty(2011-03-26 14:24) Odpowiedz 00

    .Likwidacja i sprzedaż firm państwowych nikomu nie wyszła na dobre, tylko tym na na najwyższym szczeblu.Poczta państwowa musi być .Popieram czytelnika.
    Nie zwalniać ludzi obsługujących klientów, tylko ograniczyć administrację
    na szczeblach wojewódzkich.

  • No pasaran !(2011-03-26 09:24) Odpowiedz 00

    Poczta Polska istnieje ponad 5 wieków . Firma z misją . Nie przetrwała Aferałów i stajni grabarczyka . Cześć i chwała Tyfuskowi . Jedno pytanie do Tyfuska : czy nie lepiej wyrzucić na bruk jednego nieudacznika niż 5 tys. pracowników poczty ?! Teraz my was wyrzucimy , kolesie .

  • petent(2011-03-26 08:28) Odpowiedz 00

    Wywalić te związki i zlikwidować radę tępaków, ale mistrzem jest ten URSUS z wiedzą gwintów calowych przerabianych na metryczne w fergusonie

  • pocztowka(2012-01-19 18:51) Odpowiedz 00

    jak można rozwijac usługi finansowe bądź ubezpieczeniowe na poczcie gdzie panuje hałas , a pani w okienku nie słyszy przez szybę o co ja pytam .
    Ten co to wymyslił niech najpierw stworzy warunki takie jak są w banku , a nie robi z poczty bank w warunkach pocztowych . Pracownicy też nie są odpowiednio opłacani tak jak ci w bankach czy agencjach ubezpieczeniowych . Dyrektorzy poczty siedzą w ciepłych gabinetach i bredzą od rzeczy o usługach finansowych , które mają by realizowane w koszmarnych warunkach przez nie przeszkolonych pracowników i kaji to Bnak . Najpierw trzeba ludziom stworzyc warunki , odpowiednio przeszkoli , zmotywowa , a później wymaga . Na Poczcie pracownika tylko kijem by sie goniło . A potem przychodzi taka po znajomości i pyta jak to sie robi bo ona nic nie umie , a dostała stanowisko , awans i mniej umie od takiej okienkowej . Ha ha ha nie ośmieszajcie się prezesiki i dyrektorzy pocztowi bo nie macie zielonego pojecia o pracy w banku lub ubezpieczeniach . Wy tylko potraficie swoich upycha na stanowiska i udawac najmądrzejszych .

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama