To kolejny duży międzynarodowy koncern, który zaoferuje lody marki premium. Jest to związane z rosnącym zapotrzebowaniem na produkt dobrej jakości, robiony z naturalnych składników.

Stawiają na lodziarnie

– Mamy kilkanaście kontraktów na uruchomienie lodziarni. Pierwsze punkty powstaną w Sopocie, Warszawie i Łodzi. Do końca roku chcemy otworzyć ich przynajmniej trzydzieści – zdradza Piotr Zawadzki z polskiego oddziału Mini Melts. Dodaje, że firma kończy budowę fabryki lodów w Długosiodle pod Warszawą. Będzie tam produkować 20 tys. litrów lodów dziennie.

Haagen Dazs, marka należąca do amerykańskiego koncernu General Mills, w tym roku otworzy w Polsce dwie lodziarnie, a do 2020 roku – kolejnych 15. Z kolei należąca do Unilevera francuska Carte d’Or, kojarzona do tej pory wyłącznie z lodami paczkowanymi, do końca tego roku zamierza otworzyć 20 lodziarni pod własnym logo. Do 2015 roku ma ich być ponad 80.

Polscy producenci lodów przygotowują odwrotną taktykę i stawiają właśnie na lody paczkowane. Jak dowiedział się „DGP”, firma Grycan w tym roku zamierza zadebiutować z tzw. produktem impulsowym. – Na razie jeszcze nie ujawniamy, jakie dokładnie będą to lody – na patyku, w rożku czy może jeszcze inne. Na pewno zaskoczymy klientów – mówi Zbigniew Grycan, właściciel marki. Ale oprócz tego warszawska firma, przeczuwając, że zachodnia konkurencja może odebrać jej udziały w rynku, zamierza uruchomić przynajmniej dziesięć nowych lodziarni. – Chcemy utrzymać dwucyfrowa dynamikę wzrostu odnotowaną w ubiegłym roku – zaznacza Grycan, zapewniając jednocześnie, że nie boi się konkurencji, bo siłą jego marki są produkty naturalne w 100 proc.

Lodowej ofensywy z Zachodu nie boją się także inni rodzimi wytwórcy. Koral, który jako jedyny polski producent znalazł się w pierwszej trójce największych graczy na rynku (zaraz za Algidą i Nestle), stawia na małe prowincjonalne sklepiki, do których międzynarodowe marki wciąż wchodzą niechętnie. Z kolei marka Ice-Mastry wyda 1,3 mln zł na zakup tysiąca lodówek, które wraz ze swoimi produktami wstawi do sklepów.

Duży może więcej

– Kupimy dwukrotnie więcej urządzeń niż rok temu – mówi Maria Ziębińska, właściciel firmy. Potwierdza jednak, że polskim producentom coraz trudniej działać na rynku, ponieważ Algida czy Nestle oferują pośrednikom nawet pięć złotych premii za każdy sprzedany karton lodów. – Tym samym rodzimi wytwórcy, którzy nie są w stanie zaoferować równie atrakcyjnych premii, nie mają wystarczającej siły przebicia w sklepach i dostępność ich produktów stale się kurczy – dodaje.