– Podpisaliśmy 12 umów na organizowanie i finansowanie przewozów w 2011 r. – poinformowała wczoraj Małgorzata Kuczewska-Łaska, prezes Przewozów Regionalnych (PR). Należący do szesnastu samorządów przewoźnik (Mazowsze ma Koleje Mazowieckie i nie zamawia połączeń w PR) kończy negocjacje z województwami łódzkim i zachodniodniopomorskim. Szefowa przewoźnika obiecuje, że umowy zostaną podpisane w marcu. Jej zdaniem takiej szansy nie ma na Śląsku. – Marszałek zamówił rozkład o wartości 160 mln zł, a chce zapłacić 110 mln zł. Gra na zwłokę, a straty ze Śląska obciążają całą spółkę – mówi Małgorzata Kuczewska-Łaska.

Do PR płyną tylko zaliczki na pokrycie deficytu na podstawie 5-letniej umowy ramowej, ale tylko do poziomu 110 mln zł. – To za mało – uważają PR.

Cięcia w rozkładzie

PR zapowiadają, że jeszcze w marcu na śląskie tory nie wyjedzie 100 pociągów. To ok. 20 proc. rozkładu jazdy. Pod znakiem zapytania staje też przyszłość śląskiego zakładu PR zatrudniającego 2,2 tys. pracowników.

W czwartek do kontrataku przeszedł śląski marszałek.

– Takie działania to próba usprawiedliwienia pasywności w zarządzaniu firmą. Wzrost kosztów, spadek przychodów, wzrost deficytu i pogarszająca się jakość obsługi pasażerów to główne problemy, na które spółka nie znalazła rozwiązania – napisał w oświadczeniu Adam Matusiewicz. Twierdzi, że domagał się wyczerpujących informacji dotyczących uzasadnienia wyliczeń, ale ich nie otrzymał.

Według szefowej PR koszty uruchamiania pociągów na Śląsku są jednymi z najwyższych w Polsce. – Fatalny stan torów sprawia, że kolej przegrywa z samochodami mogącymi korzystać z dobrej infrastruktury drogowej. Dlatego przychody w przeliczeniu na jednostkę pracy pociągu są tam dwukrotnie niższe niż np. w Wielkopolsce – tłumaczy Kuczewska-Łaska.

Region idzie na swoje

W 2010 r. PR zanotowały stratę w wysokości 140 mln zł, ale wyliczenie nie zakłada 30 mln zł, których spółka domaga się od Śląska za realizację połączeń w 2010 r. Region rachunków regulować nie chce i zwraca uwagę, że PR już w grudniu zawiesiły kursowanie ok. 10 proc. pociągów. Następnie okres zawieszenia przedłużono do końca lutego. Nie wszystkie zawieszone pociągi wróciły 1 marca na tory.

Przewoźnik prognozuje na ten rok 30 mln zł straty, ale pod warunkiem że przewozy na Śląsku nie okażą się deficytowe. Śląsk sytuacją PR się nie przejmuje, bo założył własną spółkę przewozową Koleje Śląskie, która w czerwcu przejmie od PR obsługiwanie trasy Gliwice – Częstochowa.

– Konkurencja jest pożądana. Ale marszałek nie powinien zapominać, że jest jednym z największych udziałowców PR i może wpływać na kształt oraz kierunek reform w spółce – mówi Adrian Furgalski, ekspert branży kolejowej.