Brany pod uwagę jako dostawca reaktorów do polskiej elektrowni jądrowej Westinghouse startuje obecnie w przetargu w Wielkiej Brytanii, jest też zainteresowany rozbudową czeskiej elektrowni w Temelinie oraz m.in. przyszłymi kontraktami w Szwecji i Finlandii.

"Jeżeli wygramy w tych krajach i będziemy czuli, że mamy duże szanse wygrać w Polsce, Gdańsk lub Gdynia będą mocnymi kandydatami na centrum produkcji kluczowych urządzeń dla elektrowni, którego będziemy potrzebowali. Zatem to nie będzie tylko polski program, bo użyjemy tego centrum do budowy urządzeń dla całej Europy" - powiedział Kirst.

"W tej chwili konkurujemy z Arevą w Wielkiej Brytanii, gdzie niemiecki koncern Horizon (joint venture RWE i E.On) ma wybrać między reaktorem EPR i naszym AP 1000. Wybór ma nastąpić w ciągu kilku miesięcy i jesteśmy co do niego optymistycznie nastawieni. Jesteśmy zainteresowani rozbudową czeskiej elektrowni w Temelinie. Tam przetarg został opóźniony i ruszy prawdopodobnie w październiku, wtedy zaczniemy przygotowywać naszą ofertę. Czujemy się mocno, a tu obok Arevy konkurentami będą też Rosjanie. Szwecja rozpoczęła poszukiwania technologii, która zastąpi działające tam obecnie stare reaktory, zresztą konstrukcji Westinghouse. Dlatego wierzymy w korzystne dla nas rozstrzygnięcie. Czujemy się też pewnie w Finlandii" - podkreślił Kirst.

"Polska miałaby szanse stać się największym w Europie producentem elementów elektrowni jądrowych"

Wiceprezes Westinghouse ocenia, że Polska, startując od zera, miałaby szanse stać się największym w Europie producentem elementów elektrowni jądrowych. "Zgodnie z naszą strategią, kupujemy tam gdzie budujemy, więc będziemy potrzebowali centrum produkcyjnego, na przykład w Polsce. Oferujemy coś unikalnego, bo Areva nie buduje w ten sposób, a GE nie ma żadnych poważnych klientów w Europie, i tylko Polska wyraziła pewne zainteresowanie ich ofertą" - powiedział Kirst.

Jego zdaniem, Europa Środkowo-Wschodnia może się stać drugim na świecie - po Chinach - rynkiem dla elektrowni jądrowych. "Nie ma drugiego takiego rynku, który mógłby konkurować pod względem wielkości z Chinami. I ten rynek przyspiesza, oni chcą wybudować sto reaktorów do 2030 r. To olbrzymia liczba, ale Chińczycy są tak zaawansowani w swoich programach, że uważamy, iż są w stanie to zrealizować. To wielkie wyzwanie, ale i wielkie perspektywy - w tym również dla naszego reaktora AP 1000" - mówił Kirst.

Jednak - jego zdaniem - kolejnym centrum jest właśnie Europa Środkowo-Wschodnia. "To nie są peryferia. Projekty nuklearne mają Czechy, Polska, Węgry, Bułgaria, Słowacja, w niedalekiej przyszłości Słowenia. Tak więc sądzimy, że wkrótce będzie to największy rynek na świecie - oprócz Chin. W Stanach Zjednoczonych mamy plany budowy 10 naszych reaktorów, ale Europa - zwłaszcza Środkowo-Wschodnia - może przyćmić Stany pod tym względem" - ocenił.