Małe sklepy na skutek ofensywnej polityki wielkich sieci znajdują się od kilku lat w odwrocie. Nie ma tygodnia, by w mediach nie znalazła się informacja na temat trudnej sytuacji drobnych kupców, ponieważ w pobliżu zaczął działać hipermarket.

Te fakty znajdują potwierdzenie w statystykach. W Polsce małe sklepy stanowią jeszcze około 50 proc. rynku (i jest to jeden z najwyższych wskaźników w Europie), jednak według Euromonitora w 2014 r. ich udział spadnie do około 32 proc.

Co w takim razie powinni robić ich właściciele? Czy od razu sprzedać interes i zainwestować w coś innego? Niekonieczne. Małe i średnie placówki mają swoje atuty, bo często są np. ulokowane bliżej klienta i łatwiej mogą zdobyć jego zaufanie.

Kompetencja

Szczególnie dotyczy to branży artykułów elektronicznych. W Polsce ciągle jeszcze sprzedawców z małych sklepów z takiego typu artykułami traktuje się jako bardziej kompetentnych w zakresie znajomości tego, co oferują.

Z reguły klient ma większe zaufanie do sprzedawcy w małym sklepie niż w hipermarkecie, postrzega go jako eksperta. To nierzadka sytuacja, że właśnie w małych sklepach z komputerami czy akcesoriami szuka się konkretnej i fachowej porady.

Czyż nie jest prawdą, że głównymi klientami wielkopowierzchniowych sklepów, nie tylko z elektroniką, są zapracowani ludzie, którzy chcą zminimalizować czas przeznaczany na zakupy? Przychodzą, wybierają z półki to, co ich interesuje, wkładają do koszyka, płacą i już.

Tymczasem wciąż wiele osób preferuje sklepy mniejsze, by bez presji tłumu dokonać świadomego wyboru z pomocą kompetentnego sprzedawcy. Warto więc zadbać o to, by ci klienci nie zmienili swoich przyzwyczajeń.

Właściciel nawet małego, ale specjalistycznego sklepu ma większe możliwości lepszego dostosowania swej oferty do potrzeb każdego klienta.