Analitycy rynku zapowiadają, że należy się spodziewać obniżek rzędu minimum 5 proc. Lecz ostra konkurencja między producentami i sprzedawcami daje nadzieję, że spadki będą większe. I to mimo że niektóre surowce do produkcji piwa (np. chmiel) podrożały średnio o 30 proc.

Małe sklepy kapitulują

Jeszcze trzy lata temu 80 proc. piwa sprzedawało się w małych osiedlowych sklepikach. Dziś niemal połowę rynku przejęły dyskonty i hipermarkety. I to one naciskają na producentów, by maksymalnie cięli ceny. – W efekcie w dyskontach klienci kupili o 25 proc. piwa więcej niż przed rokiem. A małe sklepy odnotowały spadek w sprzedaży na poziomie 4 proc. – mówi Paweł Kwiatkowski z Kompanii Piwowarskiej.

Ta tendencja będzie się pogłębiać, co może doprowadzić do likwidacji części sklepów osiedlowych. Dlatego browary coraz chętniej nawiązują współpracę także z dyskontami, w których jeszcze trzy, cztery lata temu trudno było znaleźć piwa znanych marek.

Grupa Żywiec oferuje już za pośrednictwem dyskontów kilka marek, z czego Leżajsk pojawia się tylko w Biedronce. Sprzedaż ma się tak dobrze, że firma nie wyklucza przydzielania sieciom dyskontowym kolejnych marek na zasadzie wyłączności. – Dzięki nim piwa regionalne stają się ogólnopolskimi – zauważa Sebastian Tołwiński.

Carlsberg obniża cenę

Swoje kontyngenty do sieci zwiększy też w tym roku Kompania Piwowarska, która zamierza utrzymać osiągniętą w super- i hipermarketach pozycję lidera.

Zasadniczy wpływ na spadek cen piwa ma także wojna cenowa. W ubiegłym roku ofensywę przeprowadziła firma Carlsberg Polska, obniżając sugerowaną cenę Harnasia z 2,09 zł do 1,99 zł. – To sprawiło, że udziały browaru w rynku wzrosły o 2 pkt proc., do 15,5 proc. – mówi Melania Popiel z Carlsberg Polska.

Odbiło się to czkawką konkurencji. – Nasze udziały w rynku spadły o 1,1 pkt proc., do 41,6 proc. – przyznaje Paweł Kwiatkowski z Kompanii Piwowarskiej. Podobny spadek udziałów nastąpił w Grupie Żywiec, która dziś ma 33 proc. rynku.