Cięcie wydatków socjalnych, podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn, pełna wyprzedaż udziałów w spółkach Skarbu Państwa – to plan Leszka Balcerowicza na uzdrowienie finansów publicznych. Nie ukrywa, że to nie jego autorskie pomysły, lecz odświeżony plan Jerzego Hausnera sprzed 7 lat. Były minister uważa, że to lepsze rozwiązanie niż przesunięcie części składki z OFE do ZUS.

– ZUS nie gromadzi pieniędzy, tylko obietnice polityków – powiedział wczoraj Leszek Balcerowicz. I zainaugurował kampanię Forum Obywatelskiego Rozwoju przeciw rządowym propozycjom. Przewidują one m.in. obniżenie składki, która trafia do OFE (z 7,3 proc. do 2,3 proc., a docelowo do 3,5 proc.) i przekazanie jej na subkonta w ZUS. – Przesunięcie składki to nie jakaś prosta operacja, ale przejście do innej rzeczywistości – twierdzi Balcerowicz.

Skąd wziąć oszczędności?

Rząd znalazł się pod ścianą. Na zmianach w OFE chce w tym roku „zaoszczędzić” ponad 11 mld zł. To jednak – zdaniem Balcerowicza – nie usprawiedliwia rządowych zmian. Bo oszczędności trzeba szukać gdzie indziej. Dodatkowo zmiany w systemie emerytalnym mają według FOR wpłynąć na zmniejszenie wysokości emerytur.

Balcerowicz proponuje drastyczne cięcia wydatków socjalnych, zwłaszcza prorodzinnych, rezygnację z ulg w PIT np. na internet czy zwrotu części VAT na materiały budowlane, podwyższenie wieku emerytalnego.

Zdaniem Balcerowicza nie chodzi tu o terapię szokową, zwłaszcza w roku wyborczym, lecz stopniowe zmiany. Podczas wczorajszej prezentacji nie odniósł się jednak do tego, że rząd ma już teraz kłopot z długiem.

– Propozycje Balcerowicza dotyczące zmian w wydatkach socjalnych i w finansach publicznych są całkowicie słuszne, choć nie do przeprowadzenia na już – mówi „DG P” Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekspert Lewiatana oraz członkini Rady Gospodarczej premiera. Zachęca jednak rząd, by przedyskutował każdą z nich, określił, które zamierza wdrożyć i ustalił dla nich ścieżki dojścia.

– Jeżeli przez obniżenie składki OFE rząd chwilowo uratuje finanse publiczne, musi równocześnie zrobić wszystko, by te podniesione zobowiązania emerytalne ZUS i państwa w przyszłości wypełnić. Propozycje Balcerowicza idą w tym kierunku – mówi „DGP” Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Zwieńczeniem propozycji ma być pozbycie się przez państwo udziałów w firmach takich jak PZU, PKO BP czy energetycznych. Zdaniem FOR można byłoby w ten sposób szybko zdobyć przynajmniej 100 mld zł.

– Gdyby w tym roku pozyskać 27 mld zł z prywatyzacji, a nie 15 mld zł, jak planuje rząd, zmiany w składce do OFE nie byłyby potrzebne – mówi Balcerowicz. Ale pomysł ten budzi obawy i rządu, i ekspertów.

– Naszym zdaniem nie jest najlepszą ścieżką prywatyzacja spółek tu i teraz na łapu-capu – mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu. Wyceny spółek w takiej sytuacji mogłyby spaść nawet o kilkadziesiąt procent. I o uzyskaniu 100 mld zł nie byłoby mowy.

Fedak: To barbarzyństwo

– Propozycje profesora Balcerowicza mają charakter barbarzyński. Są zupełnie nieadekwatne do naszej sytuacji demograficznej, gospodarczej i kulturowej – mówi „DGP” minister polityki społecznej Jolanta Fedak.

Jej zdaniem cięcia w ulgach, zniesienie becikowego czy obniżenie zasiłków dla osób chorych i opiekujących się chorym dzieckiem z 80 proc. pensji do 60 proc. godzi w politykę prorodzinną. A demografia to dla Polski jedno z najpoważniejszych zagrożeń.

Także premier w ostrych słowach odniósł się do tych pomysłów. – Wybraliśmy rozwiązanie najmniej bolesne społecznie i najbezpieczniejsze dla emerytów – mówił po posiedzeniu rządu.

Według niego, aby znaleźć potrzebne pieniądze, idąc drogą Balcerowicza, cięcia socjalne musiałyby być dużo większe niż te, które proponuje ekonomista. – Komu jeszcze mamy zabrać – pytał Tusk.