Rząd chce sfinalizować sprzedaż Enei do końca marca. Czasu zostało niewiele, a tymczasem – jak ustalił „DGP” – negocjacje nie objęły jeszcze najważniejszych kwestii. – Kluczowe rozmowy dopiero ruszają. Jednym z najważniejszych tematów będzie zagwarantowanie kontynuowania programu inwestycyjnego Enei – mówi nam osoba znająca szczegóły dotyczące sprzedaży spółki.

Wielkie inwestycje

Po tym jak w grudniu rząd zerwał negocjacje z firmą Jana Kulczyka, faworytem jest EDF. Franuzi wrócili do gry, pomimo że wcześniej złożyli jedną z najsłabszych ofert. Czym przekonali do siebie MSP? – Trwa postępowanie. Do jego zakończenia nie udzielamy informacji – mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSP.

Rozmowy toczą się w tajemniczej atmosferze. – Im więcej polityki w procesie prywatyzacyjnym, tym mniej dostępnych informacji – komentuje Maciej Grelowski, przewodniczący rady głównej Business Centre Club. Sugeruje, że w prywatyzację polskiej spółki mógł nieoficjalnie zaangażować się francuski rząd, który ma ochotę na budowę w Polce elektrowni jądrowych.

Analitycy podkreślają, że Enea jest wyjątkowo atrakcyjna: produkuje ok. 8 proc. wytwarzanej w Polsce energii i ma blisko 15 proc. udziałów w rynku sprzedaży (obsługuje 2,5 mln klientów). – Spółka ma 2,5 mld zł gotówki na koncie i wskaźnik zadłużenia liczony wysokością długu netto do EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) zaledwie 0,12. Koszty przejęcia takiej spółki można szybko sobie odbić – mówi nam jeden z wiodących analityków na rynku.

EDF na sfinansowanie wezwania na 100 proc. akcji Enei potrzebuje ok. 11 mld zł, ale francuska centrala już w 2011 r. będzie w stanie wyciągnąć z polskiej firmy nawet 6,5 mld zł.

– Najczęściej stosowany scenariusz wygląda tak, że zaraz po przejęciu zadłuża się spółkę do maksymalnego poziomu ok. 3 razy dług netto do EBITDA, co po odjęciu ok. 700 mln zł kapitału obrotowego w przypadku Enei oznacza nawet 6,5 mld zł wolnych środków, które mogą powędrować do Paryża – mówi analityk.

Nasi rozmówcy podkreślają, że taki scenariusz wcale nie jest pewny, ale prawdopodobny. Tym bardziej że Francuzi potrzebują pieniędzy. Według raportów Citigroup na temat EDF łączne koszty utrzymania i rozwoju biznesu jądrowego spółki we Francji mogą wynieść nawet 120 mld euro w ciągu najbliższych 10 lat.

Gotówki potrzebuje też Enea. Do 2020 r. chce zainwestować ok. 22 mld zł. Wydatki mogą się jeszcze zwiększyć o kolejne 10 mld zł konwencjonalne źródła wytwarzania energii. Inwestycyjnym celem numer jeden jest budowa nowego bloku energetycznego o mocy 1000 MW w Elektrowni Kozienice. Enea szacuje, że pochłonie on nawet 5,5 mld zł.

– Inwestycje w nowe moce wytwórcze to dla Polski priorytet. Sprzedaż którejkolwiek spółki powinna zakładać szczegółowe gwarancje dotyczące realizacji programu inwestycyjnego – mówi Krzysztof Żmijewski, były szef PSE Operator.

Powód: w ciągu pięciu lat ze względów bezpieczeństwa elektrownie wygaszą nawet co piąty blok energetyczny.

Wskaźniki zadłużenia EDF są znacznie wyższe od średniej w sektorze i nieporównywalnie wyższe od obecnych poziomów w polskiej energetyce. Według wyliczeń Bloomberga, który porównał dane dla 16 największych europejskich firm z sektora elektroenergetycznego, w przypadku Francuzów zadłużenie liczone wskaźnikiem długu do EBITDA wynosi aż 4,2 przy średniej dla branży 3,7.

To m.in. z tego powodu EDF bardzo ostrożnie podchodzi do swoich inwestycji w Polsce. W należącej do nich Elektrowni Rybnik będzie zmuszony stopniowo wyłączać stare bloki. Nowy, o mocy 900 MW miałby zastąpić cztery z ośmiu eksploatowanych obecnie, ale szefowie firmy nie zdecydowali jeszcze, czy powstanie.

Uwaga, Vattenfall!

Eksperci radzą patrzeć z dystansem na deklaracje firm zabiegających o wielkie polskie spółki. – Dla niewielu inwestorów rynek zagraniczny jest kluczowy – mówi Władysław Mielczarski, były doradca w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, współautor koncepcji koncentracji polskiej energetyki.

Jako negatywny przykład pojawia się najczęściej Vattenfall, który pomimo zapewnień, że nasz rynek jest dla niego kluczowy, ogłosił niedawno wycofanie się z Polski. W odstawkę poszła większość planowanych inwestycji. Do tego szwedzka centrala zdecydowała o wypłaceniu sobie 1 mld zł dywidendy od zysku wypracowanego przez dawne Elektrociepłownie Warszawskie.

Jeżeli EDF przejmie Eneę, zostanie w Polsce sprzedawcą energii numer trzy, a pod względem produkcji prądu będzie ustępować jedynie PGE.