zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Wyścig po maskotki na Euro 2012

skomentuj

Licencja na produkcję gadżetów z logo Euro 2012 kosztuje do kilku milionów złotych. Firmom gwarantuje duży zysk.

O licencje na znaki towarowe związane z Euro 2012 zawalczy około 30 polskich firm. To walka o miliony euro. Wartość sprzedaży umów licencyjnych przy okazji Euro 2008 wyniosła około 200 mln euro i była większa o 100 proc. niż przy Euro 2004. Możliwe, że teraz też padnie rekord.

Cena zależy od zasięgu

Umowa licencyjna pozwoli firmie wypuszczać na rynek konkretne produkty: szaliki, kubki, poduszki czy książki z logo UEFA Euro 2012, pucharem UEFA czy maskotkami mistrzostw.

Choć lista polskich firm zainteresowanych licencjami na razie jest tajna, to wiadomo, że najczęściej interesują się odzieżą, upominkami, artykułami dla kibiców, grami, zabawkami oraz programem wydawniczym.

Koszt licencji waha się od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów złotych – zależy od tego, na jakim obszarze będzie obowiązywała (czy w Polsce, Europie, czy na całym świecie) oraz jakich produktów będzie dotyczyć.

Poza jednorazową opłatą producenci zapłacą również prowizję od wartości sprzedaży, która wyniesie od kilku do kilkunastu procent. Opłata wstępna, tzw. minimum guarantee, czyli zaliczka na poczet prowizji, nie przekroczy kilkunastu procent od planowanej sprzedaży. Podczas Euro 2008 wahała się między 50 tys. a 800 tys. euro.

– Lista produktów oraz ich kategorie ustalane są indywidualnie podczas negocjacji. Licencją może być objęty jeden produkt, a może być i kilkanaście z jednej lub wielu kategorii. Do negocjacji zostało otwartych ponad 200 kategorii produktowych – mówi w rozmowie z „DGP” Anna Wierzbicka, commercial & marketing manager z firmy Warner Bros, wyłącznego reprezentanta UEFA.

Firma współpracuje z europejską federacją od 2003 roku i realizowała program licencyjny przy okazji mistrzostw Europy w 2004 i 2008 roku.

Przed Euro 2008 podpisano 50 umów licencyjnych, zarówno z firmami z krajów gospodarzy, czyli austriackimi i szwajcarskimi, jak i zagranicznymi. Na Euro 2012 do gry może wejść jeszcze więcej firm, bo producenci zdają sobie sprawę, że piłkarskie mistrzostwa Europy cieszą się coraz większą popularnością na całym świecie.

Budowanie marki

Według szacunkowych danych gospodarze Euro 2008 zarobili na turnieju w sumie około 800 mln euro. Część zysków pochodziła właśnie ze sprzedaży produktów licencyjnych. Kilkaset tysięcy euro zarobiła np. szwajcarska firma Caran d’Ache, która wykupiła licencje na produkowanie ołówków i długopisów z logo UEFA i Euro 2008.

Jednak głównym celem firm, które decydują się na zakup licencji, powinien być nie zysk, ale budowanie marki. – Dla polskich firm, które wykupią licencje, ważniejszy będzie nie krótkofalowy efekt sprzedaży, tylko wykreowanie pozytywnego wizerunku na arenie międzynarodowej. Kupno licencji to inwestycja długofalowa – mówi Jacek Bochenek, dyrektor projektu Euro 2012 w firmie Deloitte.

Premiera już w czerwcu

Polacy w walce o licencje z zachodnimi firmami mają spore szanse. Przede wszystkim nie zawsze wygrywa ten, kto daje więcej pieniędzy.

– Koniec końców decydują dotychczasowe doświadczenie i rachunek biznesowy. Jeżeli ktoś potrafi pokazać, że ma ciekawy pomysł na produkcję i możliwości realizacji projektu, to wykupienie licencji powinno być raczej formalnością – mówi nam Tomasz Zahorski, krajowy koordynator ds. własności intelektualnej w spółce PL.2012.

Pierwsze licencjonowane produkty będą miały swoje premiery w czerwcu 2011 roku, na rok przed rozpoczęciem turnieju.

Z podróbkami już walczymy

Tomasz Zahorski

krajowy koordynator ds. własności indywidualnej w spółce PL.2012

Trudno przewidzieć, jaka liczba nielegalnych, nielicencjonowanych produktów z logo Euro 2012 czy UEFA pojawi się w sprzedaży na terenie Polski. Na razie przedsiębiorcy starają się działać zgodnie z literą prawa. Oczywiście, jak w poprzednich krajach gospodarzach, tak i w Polsce spotykamy się już z naruszeniami prawa, wśród których najbardziej spektakularne jak dotąd było zatrzymanie przez Izbę Celną w Gdyni w marcu 2010 r. kilkuset par obuwia sportowego wyprodukowanego w Chinach, na którym widniało oznaczenie słowne „Euro 2012”. Zdajemy sobie sprawę, że najbardziej intensywny okres pod względem kwestii ochrony symboliki turnieju nastąpi tuż przed i w trakcie mistrzostw. Z naszymi partnerami, szczególnie w ramach Komitetu Ochrony Praw przy Ministerstwie Sportu i Turystyki, od ponad roku pracujemy nad tym, abyśmy jako kraj gospodarz byli na to dobrze przygotowani. Przed nami np. dodatkowe szkolenia w tym zakresie dla Służby Celnej, jeszcze bardziej zintensyfikowana współpraca z policją czy też strażnikami miejskimi w miastach gospodarzach.

Komentarze: 3

  • 1: Michał z IP: 95.51.103.* (2011-01-10 08:11)

    W życiu nie kupię tych paskudnych kukiełek.

  • 2: Ja bym proponował aby był wyscig PO głowę Donalda z IP: 84.234.1.* (2011-01-10 10:03)

    Kraj tonie w długach a Donald z grupą kiboli bez Konstytucyjnej zgody Narodu (art 125) dalej na ta HUĆPE zadłuża ten kraj i żaden dziennikarz nie zająknie się ile ta impreza Nas będzie kosztowała ,ile Donald na ten cel nabrał z BŚ pożyczek i na ile ten POlityczny złodziej okradł przyszłych emerytów (pracujących w dotychczasowych szkodliwych i niebezpiecznych warunkach pracy). Nikt też sie nie zająknie jakie długi Nam PO sobie ten ZIELARZ POzostawi do spłacenia w budżecie za 2013 i następnych.

  • 3: anco z IP: 83.20.168.* (2011-07-11 11:58)

    kką paranoją są te kwoty licencyjne. Wazniejsze jest chyba jakosc i pomysł, a nie sztywne cenniki i to az takie. Dla wielu polskich firm, chociaz miałyby lepsze propozycje niz to co pozniej kibice oglądają, taka kwota za licencje to samobójczy strzał - nawiazując do tematyki piłkarskiej. i

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Autostrada A4

Drogowcy oddają A2 po kawałku

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste