Odcinki autostrad A1 i A2, obwodnice Puław, Inowrocławia czy Kołobrzegu oraz drogi ekspresowe w Krakowie i Warszawie - to tylko niektóre inwestycje, które rząd chce realizować dopiero po 2013 r. Powodem jest brak pieniędzy.
Publikacja: 26 grudnia 2010, 12:57 Aktualizacja: 26 grudnia 2010, 13:16
Resort infrastruktury do poniedziałku 27 grudnia będzie przyjmował uwagi do projektu Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2011-2015. To właśnie ten program zawiera listę ponad stu inwestycji, których realizacja jest przewidywana po 2013 r. Na liście są dwa odcinki autostrad - A1 od Tuszyna do Pyrzowic i A2 z Warszawy do wschodniej granicy państwa, 36 odcinków dróg ekspresowych, 42 obwodnice i 28 wzmocnienia i przebudowy.
O tym, że rząd liczy się z ograniczeniem wydatków na drogi wiadomo już od kilku miesięcy. Początkowo w projekcie budżetu na 2011 r. było zapisane, że Krajowy Fundusz Drogowy przeznaczy w przyszłym roku na budowę dróg ponad 35 mld zł. Jednak pula ta została ograniczona do ok. 30 mld zł. W październiku premier Donald Tusk pytany o ograniczenie wydatków na drogi krajowe w przyszłym roku o ponad 5 mld zł powiedział, że "szukał z ministrem finansów cięć wszędzie, gdzie to możliwe".
Szef rządu zapewniał wówczas, że cięcia Krajowego Funduszu Drogowego nie będą miały wpływu na już rozpoczęte inwestycje drogowe bądź te zapowiedziane, gdzie są rozpisane przetargi.
Inwestycje infrastrukturalne są w Polsce realizowane na kredyt
Ekspert rynku transportowego Adrian Furgalski wyjaśnił, że inwestycje infrastrukturalne są w Polsce realizowane na kredyt. "Budujemy drogi za pomocą długu, pożyczamy pieniądze z EBI, emitujemy obligacje, a to wszystko musi mieć gwarancje" - wyjaśnił. W związku z tym, inwestycje drogowe mają wpływ na poziom długu publicznego.
Z prawie 30 mln zł, które w przyszłym roku KFD ma wydać na inwestycje, 13,58 mld zł ma pochodzić z dotacji unijnych, 5,88 z kredytów, a 10,5 mln zł z obligacji emitowanych przez BGK. Furgalski dostrzega kolejne zagrożone dla programu budowy dróg w ewentualnym zmniejszeniu składki emerytalnej przekazywanej do OFE. Obecnie do ZUS do którego trafia 12,2 proc. składki pracowników, a do OFE przekazywane jest 7,3 proc. pensji. Wśród koncepcji na reformę emerytalną pojawiają się propozycje obniżenia składki do OFE, np. do 5 proc. oraz obniżenia opłat pobieranych przez OFE od składek z obecnych 3,5 proc. do 2,3 proc., a od 2012 r. do 2 proc.
1: partyzant z IP: 81.210.104.* (2010-12-26 13:44)
myślę że cwaniaczki z Wiejskiej pokarzą co potrafią kiedy zatrzymają się dotacje z Unii Europejskiej. Nic nie potraficie jako naród jesteście do niczego. Dla was można zrobić wszystko z wami nic. Polska powinna być wymazana z mapy świata a my powinniśmy być Niemiecką częścią europejskiej maszyny. Wtedy może nasze życie nie byłoby zmarnowane.
2: Tedi z IP: 93.105.239.* (2010-12-26 17:58)
Tak popieram! magistry inzyniery i reszta matołów...
3: ROBEN z IP: 81.190.70.* (2010-12-26 21:21)
Na drogi brakuje ale po 500 zł dla posłów i senatorów to jest i jakoś nie brakuje.Jest to cynizm i perfidja w wykonaniu PO.
4: ArnoldUPR z IP: 93.105.165.* (2010-12-26 22:27)
to juz przedsmiertne drgawki PO. nie maja juz kasy na nic. za chwile w ogole drog nie beda budowac, podniose jeszcze bardziej podatki i obetna emerytury, ale to i tak nic nie da. ludzie okraglego stolu musza odejsc - SLD, PIS, PO, PSL, PJN, PAlikot
5: OBWATEL z IP: 83.17.38.* (2010-12-27 08:52)
CZYLI PO WYBORACH - JAK NIE DAJ BÓG ZWYCIĘŻY PO, SLD LUB PSL TO DALEJ BĘDĄ TYLKO OBIECANKI , BO TO FORNALE A NIE GOSPODARZE !!!

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








