Do transakcji może dojść jeszcze w I kwartale przyszłego roku. Spółka nie liczy na duży zarobek. – Chcemy tylko odzyskać to, co zainwestowaliśmy – twierdzi osoba związana z koncernem.

Półtora roku bez gazu

Negocjacje już ruszyły. Udziałami zainteresowane są miejscowe firmy. PGNiG nie ukrywa, że wejście na Ukrainę było błędem. – Z Dewonem mamy ciągłe problemy – przyznaje osoba z PGNiG.

Chociaż koncern pożyczył jej już około 8 mln dol., eksperci twierdzą, że nie ma szans, by zaczęła na siebie zarabiać. Gdy zakładano ją kilka lat temu, miała wydobywać 0,5 – 1 mld m sześc. gazu rocznie i eksportować go do Polski. Projektu nigdy nie udało się zrealizować, ponieważ Kijów nakazał, by cały gaz wydobyty na Ukrainie sprzedawać na lokalnym rynku. PGNiG musiał więc handlować z miejscowymi odbiorcami, a odgórnie regulowane ceny zwykle nie były korzystne. Od ponad półtora roku Dewon nic nie wydobywa.

Dewon nie miał własnych pozwoleń, lecz korzystał z koncesji innych firm. Gdy się skończyły, spółka przestała pracować. PGNiG starał się o pozyskanie koncesji, jednak bezskutecznie. Interwencje przedstawicieli polskiego rządu i ambasady zakończyły się fiaskiem.

– Do tego problemem są łapówki i nieustannie zmieniające się prawodawstwo. Minister może jednym dekretem zakazać wydobycia – wyjaśnia nasz informator, dobrze znający rynek gazowy wschodnich sąsiadów.

Orlen się nie boi

Nasz rozmówca twierdzi, że gaz na Ukrainie zdominowała polityka, a biznes znalazł się na drugim miejscu. Podobnie uważa Andrzej Szczęśniak, niezależny ekspert rynku paliw. Według niego relacje gazowe Warszawy z Kijowem trudno uznać za dobre. – Gdy kilka miesięcy temu brakowało nam gazu, nasz wschodni sąsiad nie chciał go sprzedać nawet w niewielkich ilościach. Co więcej, Kijów we wrześniu wstrzymał dostawy surowca dla Hrubieszowa i nie zgodził się, by Niemcy przesłały nam swój gaz ukraińskimi rurociągami – wylicza.

PGNiG nie kryje zdziwienia, że na ukraiński rynek chce wejść PKN Orlen. Płocki koncernie nie ma jednak obaw. – PGNiG ma złe doświadczenia z Ukrainą, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że jest to rynek bardzo perspektywiczny, szczególnie pod względem niekonwencjonalnego gazu – mówi Jacek Krawiec, prezes Orlenu.

Twierdzi, że Kijów nie rozdzielił jeszcze koncesji na gaz łupkowy, a to oznacza szanse dla Orlenu. 6 grudnia koncern podpisał porozumienie z ukraińskim Ministerstwem Środowiska o współpracy w zakresie poszukiwań i wydobycia. Teraz Orlen szuka partnera. Z naszych informacji wynika, że będzie nim państwowy NAK Nadra z Ukrainy.