Nie ma dnia, by klienci któregoś z dużych banków nie skarżyli się na zawieszanie się systemów, blokowanie przelewów czy problemy z wypłatą z bankomatów. Czarną serię awarii zakończyły problemy z systemami Volkswagen Banku, Kredyt Banku i Pekao. W tym ostatnim przypadku problemy mógł mieć nawet milion spośród wszystkich 10 milionów klientów banku mających w nim konta internetowe.

Zdaniem przedstawicieli banków przyczyną większości kłopotów były prace mające udoskonalić systemy. Eksperci sugerują z kolei, że przyczyną awarii może być duże obciążenie systemów związane ze wzmożonymi zakupami przedświątecznymi.

– Klienci Kredyt Banku nie mogą korzystać ze swoich kont przez internet. W wyniku nocnej awarii czasowo zawieszony został dostęp do bankowości elektronicznej – poinformowała wczoraj rzeczniczka prasowa banku Monika Nowakowska. Zanim bank oficjalnie o tym zawiadomił, klienci już zdążyli masowo poskarżyć się na forach.

Podobnie było w przypadku awarii systemów mBanku i MultiBanku. W dniu, w którym wystartować miała nowa usługa przelewów w czasie rzeczywistym pomiędzy tymi bankami, tysiące klientów dostało przelewy błędnie zaadresowane – nie zgadzały się nazwy nadawców, odbiorców, tytuły przelewów.

We wtorek nieprzyjemności spotkały użytkowników ING – nie można było zalogować się do konta, nie działały bankomaty, nie dało się zapłacić kartami debetowymi. Usuwanie awarii zajęło blisko cztery godziny.

W środę padł system odpowiadający za przelewy w Kredyt Banku. W czwartek awarię miał Volkswagen Bank, zaś w piątek rano dziwnie wolno działały serwery Banku Pekao.

– Polskie banki mają naprawdę dosyć nowoczesne systemy. W ostatnim czasie jednak e-bankowość dynamicznie się rozwija, więc te systemy są przez banki rozwijane. A nowe zawsze może oznaczać problemy w użytkowaniu – ocenia ekspert ds. bezpieczeństwa informacyjnego pracujący dla jednego w większych banków.

Zdaniem Piotra Balcerzaka z Rady Bankowości Elektronicznej Związku Banków Polskich ostatnie kłopoty mogła wywołać bardzo wzmożona aktywność klientów. – Jest początek grudnia, do tego zaczęła się ostra zima i nagle ludzie masowo zaczęli korzystać z zakupów i przelewów przez internet. To mogło obciążyć sieci – tłumaczy.

Kolejną przyczyną awarii był zapewne też tzw. efekt gapia. Na przykład wieść o kłopotach w mBanku błyskawicznie rozeszła się w sieci. W rezultacie klienci tego banku zaczęli się logować do systemów transakcyjnych, by sprawdzić, czy ich pieniądze są bezpieczne, co dodatkowo mogło zwiększyć skalę awarii. Wygląda na to, że także wirtualny świat kieruje się całkowicie rzeczywistymi zasadami – gdy na drodze dochodzi do drobnej stłuczki, efekt gapia powoduje, że korkuje się pół miasta.