Banki, walcząc o klientów, tną marże i prowizje kredytów hipotecznych. Średnia marża spadła w porównaniu z lipcem o 0,34 proc. i wynosi 2,04 procent. Banki chcą przyciągnąć jak najwięcej klientów, nim w styczniu wejdą zmiany w projekcie „Rodzina na swoim” i rekomendacja S. Bo te, jak się spodziewają, mocno ograniczą popyt na kredy.

Metr za 7400 w Warszawie

Według nowych przepisów obniżone zostaną limity cen i dostępności: dofinansowywany przez państwo kredyt będą mogły uzyskać osoby do 35. roku życia na mieszkania tańsze, a więc w gorszej lokalizacji i o słabszym standardzie. Dziś w Warszawie z dopłatą budżetową (50 proc. odsetek przez 8 lat) można kupić lokal, który kosztuje nawet 8013 zł za mkw. Od stycznia będzie to już tylko ok. 7400 zł. Za takie pieniądze obecnie da się znaleźć mieszkania jedynie w dzielnicach peryferyjnych.

Największe ograniczenie ma wejść w życie od czerwca przyszłego roku: dofinansowanie nie obejmie nieruchomości na rynku wtórnym. Teraz mieszkania z drugiej ręki stanowią ponad 60 proc. wszystkich wspomaganych z budżetu.

Do przykręcenia kurka z kredytami hipotecznymi przyczyni się też Komisja Nadzoru Finansowego, która przygotowuje nowelizację rekomendacji S. Według jej założeń banki będą mogły pożyczyć w euro czy frankach tylko połowę środków przeznaczonych na kredyty. Do tej pory nie było ograniczeń.

U nas prowizji nie ma

Instytucje finansowe wzmocniły więc akcje promocyjne. BPH i MultiBank, Nordea, BOŚ i Lukas, Pekao SA, Polbank oraz Eurobank. Najbardziej zacięta wojna toczy się na marże. Z danych NBP wynika, że aż trzy czwarte banków zdecydowało się na ostre cięcia. W Pekao do końca listopada można dostać kredyt z marżą 1,59 proc., w PKO BP 1,39 proc., a w ING Banku Śląskim nawet 1,05.

Większość instytucji finansowych zrezygnowała też z prowizji,m.in. BOŚ, Allianz, Pekao, Lukas Bank oraz Kredyt Bank. Ten ostatni wspólnie z TU Warta oferuje dodatkowo ubezpieczenia nabywanych nieruchomości nawet do 60 proc. taniej niż do tej pory.

Ale uwaga: banki sporo oferują, ale nie za darmo i nie każdemu. Najlepsze oferty są dla tych, którzy mają wysoki wkład własny. ING Bank Śląski daje kredyty z marżą nawet 0,7 proc. Z tym że na takie superwarunki mogą liczyć klienci, którzy zdecydują się na kredyt złotówkowy w wysokości minimum 750 tys. zł i mają drugie tyle wkładu własnego.

Dobre niskie marże i zero prowizji dostają też klienci, którzy założą konto w tym banku i zadeklarują, że co miesiąc wpłacą tam swoją pensję.

Transakcje wiązane to dziś w bankowości standard. Mało która instytucja finansowa zgodzi się na obniżkę marży czy zrezygnuje z prowizji, jeśli klient nie zdecyduje się na korzystanie z innego jej produktu. A to może okazać się kosztowne.