Mniejsze niż u sąsiadów inwestycje w przemyśle oraz więcej godzin przepracowanych w tym dziale gospodarki sprawiają, ze wydajność pracy w Polsce rośnie bardzo wolno – twierdzą autorzy opublikowanego w czwartek cyklicznego raportu Banku Światowego na temat gospodarek nowych państw członkowskich Unii „EU10 Regular Economic Report”.
W okresie minionych dwóch dekad dzięki poprawie klimatu dla biznesu, integracji z Unią Europejską i większej współpracy międzygranicznej w sferze produkcji, doszło do „uszlachetnienia” polskiego koszyka eksportowego.
Udział eksportu wytwarzanego przy dużym nakładzie ludzkiej pracy spad ł z 39 proc. w 1999 roku do 22 proc. w roku 2006 w ogólnej wartości eksportu. Równocześnie wzrósł w eksporcie odsetek dóbr, wymagających wielkiego nakładu prac badawczo-rozwojowych – z 27 proc. do 35 proc.W ten sposób w eksporcie artykułów przemysłowych udział wyrobów niskiej technologii zmniejszył się w tym okresie z 37 proc. do 26 proc. W wyniku rozwoju handlu i ekspansji eksportu zmienił się wkład poszczególnych sektorów do tworzenia wartości dodanej.
Tempo jej wzrostu w Polsce w latach 1995-2008 wyniosło 4,4 proc., czyli jest wyższe niż w Czechach i na Węgrzech. Przyczyniał się do tego przemysł, sektor finansowy, transport, telekomunikacja oraz handel detaliczny i hurtowy.Jednak wzrost w przemyśle zależał głównie od wysokiego nakładu pracy.
Godziny przepracowane w przemyśle zwiększyły w Polsce w latach 1995-2008 o 45 proc., a w pozostałych krajach Grupy Wyszehradzkiej nie uległy zmianie, albo spadły. W efekcie wartość dodana wypracowana w ciągu godziny wzrosła w Polsce w porównaniu z krajami starej Unii, UE 15, lecz w znacznie mniejszym tempie niż na Słowacji, w Czechach i na Węgrzech. Na dodatek przemysł przetwórczy w Polsce przyczynił się w 2008 roku do wypracowania tylko 25 proc. wartości dodanej, podczas gdy w Czechach wyniósł on 32 proc. a na Słowacji – 39 proc.
Jedną z przyczyn słabego tempa wzrostu wydajności pracy w Polsce są niskie inwestycje – twierdzą autorzy raportu Banku Światowego . Nakłady te są o 7 proc. PKB mniejsze niż na Słowacji i w Czechach, głównie z powodu niższych oszczędności i mniejszych inwestycji zagranicznych.
Różnica między stopą przyrostu oszczędności i inwestycji w latach 1999-2008 wyniosła w Polsce zero, podczas w Czechach, na Węgrzech i Słowacji od minus 2,8 proc. do minus 3,7 proc. PKB. A to się przekłada na niższe aż o 30 proc. inwestycje w maszyny i urządzenia produkcyjne od identycznych nakładów w Czechach i na Słowacji.
1: Wujo z IP: 94.254.218.* (2010-11-18 22:38)
Rośnie wprost proporcjonalnie do zarobków.
2: Zwłaszcza w fabryce FIATA z IP: 46.113.31.* (2010-11-18 22:52)
Gdzie 6 tys polskich pracowników w Tychach zarabiających 2 razy mniej od Włochów produkuje więcej aut niż 20 tysięcy Włochów.
3: Yorg z IP: 212.160.234.* (2010-11-18 23:48)
hihihaha
BANK SWIATOWY zalecił i zniszczył nasza OJCZYZNE
KOPALNIE ,energetyka itd.itp
ottake walczyłem...
4: Observer z IP: 87.198.55.* (2010-11-19 00:12)
Ten artykul jest kwintesencja funkcjonowania naszego kraju. Nic dodac nic ujac.
- im dluzej (czasowo) biegasz nie oznacza to ze dluzszy dystans pokonujesz
Tak to mniej wiecej wyglada - i dlatego Niemcow nie dogonimy za naszego zycia, obojente kto czyta ten artykul :)
Jestesmy slabiutkim krajem bez pomyslu jak sie odbic od dna. Zapieprzamy po 45h tygodniowo( wiecej niz Niemcy) i nie mozemy zrozumiec dlaczego jestesmy mniej wydajni od nich, przeciez dluzej od nich pracujemy...
Politycy nawet nie lizna tego tematu bo by sie wszyscy pograzyli

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








