Dystrybutorzy oleju opałowego doszli do porozumienia z resortem finansów w sprawie zmiany ustawy akcyzowej. Na spotkaniu z przedstawicielami branży wiceminister finansów Jacek Kapica zgodził się na opracowanie nowego systemu nadzoru nad dystrybucją oleju. Obecny, zdaniem przedsiębiorców, jest wadliwy i może doprowadzić do upadku nawet jednej trzeciej firm działających w sektorze. Chodzi o oświadczenia o wykorzystaniu oleju do celów grzewczych, które muszą podpisywać klienci kupujący opał od dystrybutorów.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami olej opałowy obejmuje preferencyjna stawka akcyzy, która wynosi 232 zł za 1000 litrów (w przypadku oleju napędowego podatek wynosi 1048 zł). Warunkiem skorzystania z preferencyjnej stawki jest posiadanie stosownych oświadczeń. Zbierane są one każdorazowo przy sprzedaży paliwa przez dystrybutorów.

Karna akcyza

Tyle że zdaniem przedstawicieli branży paliwowej, za wszelkie nieprawidłowości w oświadczeniu odpowiada dystrybutor. – W efekcie dochodzi do paradoksalnych sytuacji, w których za błąd w adresie zameldowania lub nazwisku odbiorcy oleju urzędy celne i skarbowe nakładają na dystrybutorów gigantyczne kary – twierdzi Mirosław Kulak z Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Według niego takie przypadki stanowią 80 proc. wykrytych nieprawidłowości. – A urzędnicy naliczają po 2 zł karnej akcyzy za każdy litr oleju. To doprowadziło już wiele firm do upadku. Kolejnych około 200 z ponad 700 przedsiębiorstw działających na rynku jest bliskich likwidacji – ostrzega PIPP.

Minister Kapica – jak potwierdziło nam wczoraj Ministerstwo Finansów – w końcu się zgodził, aby ograniczyć rolę oświadczeń. Po nowelizacji ustawy rejestracja odbiorców lekkiego oleju opałowego (LOO) miałaby być przeprowadzona jednorazowo.

– Przy kolejnych dostawach przyjmowalibyśmy oświadczenia w wersji uproszczonej, co ograniczy liczbę błędów – wyjaśnia Kulak. Projekt nowych rozwiązań ma być gotowy w 2011 roku.

Szara strefa coraz mniejsza

Oświadczenia to niejedyny problem branży LOO. Od kilku lat spada popyt na olej. W tym roku zużyjemy ok. 1,3 mln metrów sześc. opału – niemal dwukrotnie mniej niż w 2005 r. Zdaniem Krzysztofa Romaniuka z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego to efekt ograniczenia szarej strefy. – Rolnicy zamiast kupować tańszy olej opałowy, wolą się starać o zwrot akcyzy za olej napędowy. Poza tym relacje cenowe LOO do innych paliw grzewczych nie są już tak korzystne – tłumaczy.