zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

E-poker dobija kasyna

skomentuj

Kilka lat temu Las Vegas wymogło na amerykańskim rządzie wprowadzenie zakazu hazardu w internecie. Teraz lobbuje za uchyleniem prawa, bo bez sieci wkrótce upadnie.

Publikacja: 13 listopada 2010, 03:00 Aktualizacja: 13 listopada 2010, 16:52

Sto lat po uzyskaniu praw miejskich Las Vegas zmaga się z największym kryzysem w historii. Legendarnemu miastu hazardu nie zagrozili tym razem ani obrońcy moralności, ani podatki, ani mafia, ani nawet kryzys. Interes psuje 2,5 tysiąca e-kasyn. Na nic zdało się uchwalone w 2006 r. w Stanach Zjednoczonych prawo zakazujące hazardu online, ten ma się z roku na rok coraz lepiej. Skoro więc nie można wygrać z wrogiem, tradycyjne kasyna postanowiły się do niego przyłączyć. Zaczynają ekspansję w sieci i same teraz lobbują za legalizacją e-pokera, e-ruletki czy e-brydża.

Do wolty skłoniły je pieniądze e-graczy. Według raportu branżowej organizacji American Gaming Association zyski internetowych kasyn i bukmacherów na świecie wyniosły w 2001 r. blisko miliard dolarów, w 2006 r. 9 mld dol., a w 2008 r. wzrosły aż do 12 mld. Prognozy przychodów za ten rok kształtują się na poziomie 15 – 18 mld dol.

Hazard pod ręką

Choć pierwsze portale z e-hazardem liczą sobie przeszło dekadę, boom zaczął się dopiero sześć lat temu. Wszystko dzięki sukcesowi Chrisa Moneymakera, amerykańskiego księgowego, który monotonię pracy urozmaicał sobie od czasu do czasu hazardem w sieci (twierdzi, że po prostu musiał, bo predestynowało go do tego nazwisko). Kiedy w 2003 r. postawił 39 dol., grając w wirtualnego pokera, okazało się, że wziął udział w eliminacjach do odbywającego się w realu turnieju World Series of Poker Main Event. Moneymaker został pierwszym w historii graczem, który zakwalifikował się z internetu (reszta dostaje się dzięki wygranym w mniejszych turniejach lub po zapłaceniu 10 tys. dol. wpisowego dodawanego do puli nagród). Nagle okazało się, że wirtualny hazard może przynosić graczom równie atrakcyjne wygrane jak ten z kasyn.

Szczególną popularność zaczął zdobywać e-poker. Tradycyjnie kojarzony z szulerniami i ogromnymi pieniędzmi wymaga wiedzy i umiejętności. – Matematyka, logika – to w nim się liczy – tłumaczy Paweł Abramczuk, prezes Polskiej Federacji Pokera Sportowego. Nic dziwnego, że studenci matematyki i innych ścisłych kierunków zaczęli pasjonować się grą, a właściwie pasjami grywać w powszechnie dostępny e-poker. Według szacunków naukowców ze Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu w Connecticut dziś internetowy hazard regularnie uprawia nawet co czwarty amerykański student. Tak jak choćby Joe Cada, ubiegłoroczny zwycięzca World Series of Poker, który już jako nastolatek utrzymywał się z gry. Gdy tylko skończył 21 lat i mógł legalnie wejść do kasyna (młodszych się w USA nie wpuszcza), zapisał się na turniej. Pokonał grających od lat profesjonalistów i zarobił 8,5 mln dolarów.

Moneymaker i Cada swoją karierę zaczynali od największego dziś na świecie portalu PokerStars.com. Serwis wystartował 11 września 2001 r. Z oczywistych względów tego wydarzenia nie odnotowały nawet najmniejsze serwisy informacyjne. Początkowo serwery działały na Kostaryce, a portal należał do firmy Rational Enterprises. Szybko jednak przeniósł się na przyjazną tego typu rozrywkom wyspę Man (Morze Irlandzkie). I rozpoczął światową ekspansję: w 2010 r. czysty zysk serwisu ma wynieść co najmniej 1,4 mld dol., co daje oszałamiającą sumę 1,34 mln dziennie. Każdego dnia przy e-stolikach PokerStars zasiada średnio po 300 tys. graczy z całego świata.

Sukces PokerStars.com pociągnął za sobą powstanie kolejnych podobnych serwisów: PokerParty.com czy FullTiltPoker.com. A to i tak tylko kropla w morzu e-hazardu. Bo obok pokera jeden po drugim wyrastały wirtualne kasyna z e-ruletkami, e-brydżem czy e-zakładami.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Autostrada A4

Drogowcy oddają A2 po kawałku

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste