Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze właśnie wypowiedziało umowę należącemu do Orlenu i LOT-u Petrolotowi – ustalił „DGP”.

– Chodzi o wypowiedzenie warunków, szczególnie tych dotyczących wyłączności Petrolotu w korzystaniu z bocznicy kolejowej, czyli torów prowadzących do zbiorników bazy paliwowej – mówi Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy PPL.

Nowe warunki umowy mają obowiązywać od maja 2011 r. Tym samym zniknie ostatnia przeszkoda, bo na lotnisko wszedł nowy dostawca. Już wiadomo, że ma nim być Lotos.

Rewolucja paliwowa

– Podpisaliśmy umowę dzierżawy terenu z PP PL i teraz czekamy tylko na akceptację tego dokumentu przez ministra Skarbu Państwa – mówi Marcin Zachowicz, rzecznik prasowy Grupy Lotos.

Dodaje on, że wraz z pojawieniem się gdańskiej firmy w Warszawie linie lotnicze na pewno mogą liczyć na tańsze paliwo. – Skorzystają nie tylko linie lotnicze, lecz także pasażerowie. Z tego powodu może nawet dojść do nieznacznego spadku cen biletów – potwierdza Zbigniew Sałek, członek zarządu Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk. Z bardzo ogólnych wyliczeń wynika, że tylko 1 gr obniżki na litrze paliwa, np. na trasie z Polski do Egiptu, daje linii lotniczej około 20 tys. zł oszczędności, i to tylko w jedną stronę. Tymczasem w porównaniu do Egiptu czy Grecji ceny litra paliwa w Petrolocie są średnio o 30 gr wyższe.

Wiadomo, że to dopiero początek rewolucji paliwowej w stołecznym porcie. W ciągu roku ruszy bowiem nowoczesny system hydrantów paliwowych zlokalizowanych bezpośrednio na płycie lotniska, który także innym dostawcom otworzy drogę do zaopatrywania linii lotniczych. Obecnie to niemożliwe, bo paliwo jest dowożone do samolotów cysternami. Konieczność ich posiadania zwiększa koszty firm zaopatrujących lotnisko w paliwo, a więc i jego ceny.

Lotos idzie też do Rzeszowa

Linie lotnicze chwalą ruch PP PL. – Ceny nie tylko w Warszawie, ale w ogóle na polskich lotniskach zmonopolizowanych przez Petrolot są na tyle wysokie, że bardziej opłaca nam się tankować za granicą – mówi Mariusz Szpikowski, prezes Air Italy Polska.

Eksperci uważają, że Lotos może mieć problem z przejęciem klientów Petrolotu, jeżeli nie wystartuje z działalnością w innych portach lotniczych. A to dlatego, że przy ustalaniu końcowej ceny dostawy ważną rolę odgrywa również wielkość zamówienia. A jest wysoce prawdopodobne, że uszczuplenie zamówień w Petrolocie w Warszawie spowoduje, że firma ustali wyższe ceny na paliwo w innych portach lotniczych. W takiej sytuacji zmiana dostawcy na Okęciu nie będzie miała sensu. Na razie Lotos działa tylko w Gdańsku i we Wrocławiu, gdzie w benzynę zaopatruje tamtejszą spółkę lotniskową.

Od przyszłego roku wejdzie do Rzeszowa. Lotos nie ukrywa też, że prowadzi rozmowy z innymi lotniskami w naszym kraju, m.in. z drugim po Warszawie Krakowem oraz Katowicami. Na nowych lotniskach będzie zależeć Lotosowi wraz ze zbliżającym się zakończeniem rozbudowy rafinerii w ramach Programu 10+. Ma się tak stać za trzy – cztery miesiące.