Banki liberalniej podchodzą do obliczania zdolności kredytowej przy pożyczkach hipotecznych. Dotyczy to jednak tylko kredytów złotowych.

Z danych firmy Open Finance wynika, że największy kredyt w rodzimej walucie trzyosobowa rodzina o miesięcznych dochodach w wysokości 6 tys. zł może otrzymać w Polbanku – prawie 629 tys. zł. Od lipca tylko trzy banki zaostrzyły swoją politykę kredytową, ale były to ruchy dość radykalne. W Raiffeisen Banku nasza przykładowa rodzina dostanie obecnie kredyt mniejszy o ponad 150 tys. zł niż w lipcu 2010 roku.

– Od osób, które wnoszą nieduży wkład własny, wymagamy większej zdolności kredytowej i wykazania się wyższymi dochodami – tłumaczy Mikołaj Tatarkiewicz z Raiffeisen Banku.

Ogromne różnice

Średnia zdolność kredytowa w złotych od lipca wzrosłą do 575 tys. zł, jednak różnice między bankami są bardzo duże. W mBanku i MultiBanku, które należą do grupy BRE, ta sama rodzina niemająca żadnych dodatkowych pożyczek i mająca dobrą historię kredytową pożyczy jedynie ok. 290 tys. zł. To jest ponaddwukrotnie mniej niż w bankach będących na czele naszej listy.

– Taką politykę stosujemy od lat i nie mamy problemów ze szkodowością portfela kredytów hipotecznych, który należy do najlepszych na rynku. Nasi klienci mogą mieć pewność, że stać ich na obsługę kredytu – mówi Dominik Skrzycki, dyrektor biura kredytów hipotecznych bankowości detalicznej BRE Banku.

Wejście w życie kolejnych przepisów rekomendacji T nie spowoduje zaostrzenia polityki banków. Od 23 grudnia kredyty będą udzielane tylko wówczas, jeśli na ich obsługę kredytobiorca wyda maksymalnie 50 proc. swoich dochodów (przy dochodach równych średniej płacy w kraju) lub 65 proc., jeśli zarobki są wyższe.

– W żadnym z banków nasza rodzina nie dostałaby kredytu z tak wysoką ratą. Nie ma więc obaw, że rekomendacja T spowoduje jakieś rewolucje zmiany na rynku kredytowym – mówi Halina Kochalska z Open Finance.

W przypadku pożyczek w euro sytuacja jest inna, choć rekomendacja też nie wymusi obniżenia zdolności kredytowej.

Walutowe ograniczenia

Banki wydają się obecnie bardziej ostrożne niż nadzór bankowy. Dlatego w ostatnim czasie średnia zdolność kredytowa w euro spada. Już od dawna przy kredycie w walucie możemy liczyć na znacznie mniejszą kwotę niż przy pożyczce złotowej. Teraz ta różnica jeszcze wzrosła. – W lipcu wynosiła średnio niecałe 27 proc., a teraz wzrosła do 31 proc. Wyraźnie zwiększa się ostrożność banków przy sprzedaży kredytów w euro – mówi Halina Kochalska.

W tym wypadku również Raiffeisen Bank zdecydował się na najbardziej restrykcyjny ruch i zmniejszył zdolność kredytową przeciętnej rodziny o 120 tys. zł.

– Widać, że zawierucha wokół kredytów walutowych wywołana przez KNF odbija się na polityce banków. Choć nie ma nowych ograniczeń, to banki coraz mocniej ograniczają swoją akcję kredytową w walucie – mówi Halina Kochalska.

Generalnie jednak można mówić o nowej polityce banków przy pożyczkach w euro. Sprowadza się ona nie tylko do zmniejszania zdolności kredytowej, ale przede wszystkim ogranicza dostęp do kredytów walutowych osobom mniej zamożnym.