W ciągu 10 lat E.Leclerc zamierza podwoić liczbę swoich marketów w Polsce. W ciągu 15 lat swojej działalności w naszym kraju firma uruchomiła ich 41.

Jak twierdzi Michel-Edouard Leclerc, oznacza to inwestycje na poziomie przynajmniej 2 mld zł. Dotychczasowe nakłady finansowe sieci, która stworzyła ponad 4,7 tys. miejsc pracy, sięgnęły 1,9 mld zł.

Firma zamierza rozwijać się zarówno poprzez otwieranie nowych sklepów, jak i poprzez przejęcia. Uruchomienie pierwszego nowego marketu jest planowane jednak nie wcześniej niż w 2012 r. Mimo że, jak dowiedział się „DGP”, firma ma już grunty i pozwolenia na budowę dwóch supermarketów i jednego hipermarketu.

Małe i duże miasta

Francuska sieć była zainteresowana nabyciem gruntów w Krakowie, Poznaniu i Łodzi, ale z powodu tego, że długo trwałby proces wydawania pozwolenia na budowę, wycofała się z transakcji.

Interesują ją wyłącznie takie działki, w stosunku do których są już ustalone warunki zabudowy i zagospodarowania terenu.

– Na razie skupiamy się na remodelingu marketów Billa, których właścicielem zostaliśmy w styczniu tego roku. Prace przeprowadziliśmy jak dotąd w 14 sklepach. To oznacza, że czekają nas jeszcze w siedmiu supermarketach – tłumaczy Michel-Edouard Leclerc.

Firma chce się rozwijać zarówno w małych, jak i dużych miastach. Bo jak zauważa Michel-Edouard Leclerc, polski rynek nie jest jeszcze nasycony sklepami wielkopowierzchniowymi.

Gra na awans

Co więcej, sieć zamierza otwierać przede wszystkim markety do 2 tys. mkw. Jak wynika z badań Nielsena, obroty z 1 mkw. w tego rodzaju sklepach są o kilkadziesiąt procent wyższe, niż wynosi średnia rynkowa.

Nowe markety są potrzebne E.Leclercowi, bo sieć chce zostać jednym z pięciu największych graczy na rynku polskiej dystrybucji. Obecnie z obrotami na poziomie 2,281 mld zł i łączną powierzchnią sklepów 125 238 mkw. plasuje się na siódmym miejscu.

Wcześniej jednak firma ma aspiracje przegonić Auchana, podobnie jak na rodzimym francuskim rynku, pod względem cen oferowanych towarów. W tym celu przewiduje stałe ich obniżanie, a to jest możliwe tylko poprzez zwiększanie skali działalności. W nowo otwieranych sklepach na miejscu Billi oferuje już towary o 5 – 10 proc. tańsze.