Jastrzębie w radzie – czyli zwolennicy zaostrzania polityki pieniężnej – są konsekwentni. We wrześniu, drugi miesiąc z rzędu, chcieli podwyżki stóp, i to aż o 50 pkt bazowych. Tak wynika z opublikowanego wczoraj przez NBP minutes – czyli opisu wrześniowego posiedzenia RPP. Jastrzębia frakcja chce w ten sposób zapobiec narastaniu presji inflacyjnej. Ich zdaniem sprzyjać temu może przyspieszenie gospodarcze w III kwartale. Poza tym, argumentują, kryzys się już skończył, więc nie ma potrzeby utrzymywania stóp na historycznie niskim poziomie.

Ale zwolennicy wyższych stóp nie mają w radzie większości. Wrześniowe głosowanie – tak jak sierpniowe – przegrali. Ich przeciwnicy nie chcą podwyżek, bo ich zdaniem przyspieszenie wzrostu gospodarczego nie jest pewne. Co więcej, jest ryzyko, że gospodarka światowa zwolni, a to odbije się niekorzystnie na polskiej.

Według gołębi inflacja jest pod kontrolą, a wzrost płac umiarkowany. Najważniejszym jednak argumentem przeciw podwyżkom jest ryzyko umocnienia złotego. NBP byłby jednym z nielicznych europejskich banków centralnych, który zwiększałby stopy. Rosnąca różnica między wielkością stóp w Polsce i strefie euro sprzyjałaby napływowi kapitału spekulacyjnego.

Ekonomiści nie ukrywają, że mają problem z interpretacją danych. Złoty znalazł się w tzw. trendzie bocznym – jego kurs wobec euro oscyluje wokół 3,95 zł. Ale większość analiz wskazuje, że nasza waluta będzie się umacniać. Z drugiej strony inflacja we wrześniu wzrosła do 2,5 proc. – więcej, niż oczekiwano.